john, synu, wiedz, że czekam na ciebie.
trasa pokrywa się rdzą, oddziela zapachy nieznośne
dla męskich zmysłów. widzę jak za oknem przesuwają się
fale, maszerują coraz szybciej; złote płaty zboża.
chciałbym znów cię dotknąć, miałeś przecież moje oczy.
chciałbym znów się w nich przeglądać, synu, a wiesz,
że przyszłość nie przyniesie ci miłości jak moja; będziesz więc cierpiał.
_______________
ruch wahadłowy.
przechodzę z tego miejsca w skrzypiące preludium. pościel
z tobą, nic. mógłbym przysiąc, że twój cień odszedł w róg pokoju.
zimna ściana, zimne ciało.
john, synu, wiedz, że czekam na ciebie.
problemy rodzinne ?
zgłoś
oooh, rllly? :>
zgłoś
chyba nie rozumiesz to co przedstawisz to problemy rodzinne w większej części wywołane apodyktyczną miłością ojca - do tego bardziej to dramat niż wiersz - Szekspir byłby zadowolony
zgłoś
rozumiem, wiem o czym piszę :) acz pytanie w Twoim komentarzu zbiło mnie z tropu - nie wiedziałam, czy to zaczepka czy Ty tak serio. zgadza się, w wierszu przedstawione są "problemy rodzinne", choć moim zdaniem takie określenie ciężko przywołać w kontekście treści. szczerze powiedziawszy tekst przedstawia trochę inny rodzaj miłości, ale - z racji wydźwięku - lepiej interpretacyjnie wybrać mniejsze zło. acz, dziękuję za wizytę i czas poświęcony na pozostawienie komentarza :) P.
zgłoś
poruszający bardzo. do bólu.
zgłoś
dzięki za komentarz.
zgłoś