Apokalipsa

Internet przywitał mnie zaskakująco smutną wiadomością. Nie żyje Tadeusz Konwicki. Jego mała apokalipsa właśnie się dokonała. I zaskakująco, im dłużej o tym myślę tym bardziej mnie to zasmuca. Zaskakująco, bo przecież nie byłem z nim jakoś szczególnie związany. Owszem, "Mała apokalipsa" była jedną z pierwszych przeczytanych książek, które można by nazwać mądrymi, dojrzałymi, ale była równocześnie jedną z kilku pierwszych takich książek. Owszem, wywarła na mnie wrażenie, ale czy to prawdopodobne aby wywierała na mnie wrażenie jeszcze teraz, po takim czasie?
Tadeusz Konwicki nie żyje. W pełni zasłużył sobie na śmierć, na odpoczynek. To dlatego my żyjemy dalej. Przemyśl to.
A może zwyczajnie, dziś jestem ciut bardziej wrażliwy na życie, na smierć.

alt art
8 stycznia 2015 o 10:16

"Nie żyje już cały południowy stolik u Bliklego" [GB]..

zgłoś

Emma B.
8 stycznia 2015 o 10:42

nie nadążam, tyle osób odchodzi ze świata literatury, których nie zdążyłam poznać poprzez ich pisarstwo. Póki żyją jest szansa na dialog, potem tylko monolog z książką i brak pewności, że książka została odebrana wg intencji.

zgłoś

Filip Kaczmarczyk
8 stycznia 2015 o 11:03

Moim zdaniem, z książką również można prowadzić dialog :) A co do interpretowania tekstów, Twoja interpretacja zawsze pozostanie Twoją i nic i nikt tego nie zmieni. Dowiedzenie się jak to widział autor jest pewnego rodzaju bonusem, oczywiście wartościowym i ciekawym, ale jednak zawsze bonusem. Dla mnie jako autora różnych tekstów nawet przeciwnie, ważniejsze jest to jak ktoś odbiera dany tekst niż to jak ja go widziałem czy widzę. Ale tutaj pojawia się znów kolejna, ciekawa kwestia. Relacja autor-czytelnik. Komu na czym zależy? Kto więcej zyskuje? Dla kogo dialog jest ważniejszy? Kto czego oczekuje?

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się