klatka schodowa nadgryziona zębem czasu
straszyła rozbitym witrażem
i głową lwa na końcu poręczy
ktoś cicho odprawiał w służbówce mantrę
szłam korytarzem
skrzypiały stare schody
wspomnieniami tamtych kobiet
pachniały kościołem i naftaliną
i zeszłorocznymi perfumami
te drzwi niezapomniane
musiałam się wyprężyć
i stanąć na palcach
by dosięgnąć klamki
drewniany fotel kiwał biegunami
staruszka miała biały kołnierzyk
sukienkę w groszki
i uśmiech dla mnie przeznaczony
gdy odeszła...
ciastka z ubitą śmietaną
nigdy nie smakowały
już tak samo
Piękne wspomnienia i refleksje nad babci domem,najważniejszy jednak jest końcowy eklerowy akcent. Takie domy niestety przechodzą już do historii.
zgłoś
tak a potem tego Nam bardzo brak... pozdrawiam i dziekuje za komentarz:)
zgłoś