MIL – CZY
– SZ (Y)
Otwierają
się
Wrota
fioletowe
Mojej jaźni
I wędrują
po horyzont.
Jak
najdalej,
Od dziś –
jutra, zawsze
Surrealnie
Twoje dłonie
Ociekają
fantazją
Srebrną
Jak
deszczem.
Po
parapetach moich myśli,
Pajęczych
nitkach
Jak rosa.
A próbowałaś pobawić się jeszcze inną wersyfikacją, Sophie? Bo w tej wiersz jakby leciał na łeb na szyję w dół. ;) I niemal wszystko zaczynasz wielkimi literami. No i "jak najdalej/jak deszczem/jak rosa" - takie powtórzenia często odzierają z oryginalności. ;) Myślę, że mogłabyś poeksperymentować z nim jeszcze. Dobrego ;)
zgłoś
Moim największym zapewne problemem jest to ,iż nie próbuję nawet podchodzić do tego co powstaje warsztatowo.Mają swoje własne życie, staram się w nie nie wtrącać. ;) Ale dziękuję!
zgłoś
A ja odwrotnie. ;) Bo niestety wyznaję pogląd, że to praca rozwija talent. Bez niej stoi się w miejscu. A wiadomo, że kto stoi w miejscu, ten się cofa. ;) Niejeden pomysł na wiersz jest wart dopracowania, bo kiedyś może ich po prostu zabraknąć. ;)
zgłoś
I masz rację. Za mało we mnie sił i przekonania od dłuższego czasu.
zgłoś