11 sierpnia 2010

poezja

Elżbieta Trynkus
Elżbieta Trynkus

SPRZEDAWCA BALONIKÓW

 
Kupujcie, kupujcie,panowie i panie,
Balony, balony,baloniki.
Weźcie je na bal. Uniosą was wysoko.
Polecicie ku barwnym krajom.
 
Strój nieskalany. Oko głębi pełne.
Biały szal na ramię zarzucony.
Mazur zadzierzysty po pradziadach
przechowany. Korona cynfolią wyklejona.
 
Rankiem szarzeją błękity. Złoto śniedzią się kryje.
Biel jest przeszłością.
Ja jestem zawsze. Ja, wasz sprzedawca.
Kupujcie, kupujcie, panowie i panie.

Jarosław Trześniewski
12 sierpnia 2010 o 00:04

Pani Elzbieto czy pamieta pani piosenke Okudżawy Piosenka o baloniku :z pierwsza fraza: Płacze dziewczynka baloniku wróć? Widze tutaj troche z atmosfery tamtej piosenki, poczatek dobry, jednak ten środek zbyt oderwany,jakby był importowany z drugiego wiersza. Wyliczanka litanijna.I dobra koncowka ( dwie frazy) Mysle ze wie pani o co chodzi:) Cos z tym srodkiem i dwiema frazami w 3 cząstce pokombinowac:):) Pozdrawiam:):)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się