Da, no widzisz, bratan.
Dziś dusza już nie tak czysta
jak tamta
duszyczka nieskalana.
Ech, duszka, duszeńka
maleńka jak dzięcięcia piąstka.
A biała jak śnieg.
Da, widzisz, bratan.
Przeżyło się lat, latek.
To i dusza przybrudzona nieco.
Bo jak tu żyć z duszą bieluśką,
gdy dzień zaczynasz od płaczu.
Kończysz nienawiścią
do tego, co jest.
To i jakże bieluśkim być?
Ano widzisz, bratan,
tak by się chciało żyć
jaśniejąco, przepięknie.
Błogosławić dzień jak dar.
A tu, bratan, tylko to,
co może być. Szara pustka.
To i dusza szarzeje.
Plami się. Pustką się staje.
Czasem batiuszka świeczkę zapali.
Basem pieśń wyśpiewa.
Hospodi, pomyłuj.
Pomyłuj duszy zszarzałej,
stroskanej, zamarłej.
Hospodi...
eschatologicznie, ,z wscho9dnim zaspiewem, bardzo na tak:)
zgłoś
Jeszcze się tylko trzy razy przeżegnać
zgłoś
Bardzo dziękuję za komentarze.Chciałabym nauczyć się takiej zwięzłości, takiego skondensowania znaczeń jak w Waszych wierszach. Dotąd pisałam sobie ot, tak, jak czułam, ale warsztat to całkiem co innegoJednak bardzo się cieszę, że moja pisaninka podoba się Wam.
zgłoś
kapitalny
zgłoś
Pani Elżbieto ,to co napisała Mirka wyżej -namaszcza panią, będziemy kibicować:):) Czuje pani te wschodnie klimaty, autentyczne, z przyjemnością wróciłem pod Pani wiersz.
zgłoś
Panie Jarosławie, ogromnie się cieszę, tym bardziej, że to był ostatni tekst, który napisałam. Ucieszył mnie też komentarz na temat Końskiego Targu, popracowałam nad nim i chętnie pokazałabym, co z nim zrobiłam, tylko nie wiem, jak sie z Wami kontaktować, bo nowicjusz ze mnie pod każdym względem. Dziękuję, Pani Mirko.
zgłoś