|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (586) Proza (3) Dziennik (24) Fotografia (41)
Pocztówka poetycka (6) O autorze Znajomi (100) | |
Zmiana sposobu prezentacji
To nie było miasto tylko szereg domów i nie było tam ludzi, tylko mieszkańcy. I nie było tam dróg, tylko milczeniem zapamiętane ślady. Niemiasto krzyżowały nierzeki, w których ani kropli wody a oddalone niegóry, nie miały chociaż jednego najmniejszego szczytu. W każdym z domów klepsydry pokazywały za pięć dwunasta, bo tam nie było nawet czasu. Może dlatego mieszkańcy nie byli ludźmi to jednak bardzo szczęśliwi.
Autobusów też nie było, rowerów, łyżew, wrotek, nawet hulajnoga nie istniała, no bo jak, przecież nie było tam dróg. Nie było tam i kościołów, bo nie było lasów, przez co i drzew, z czego wynika, że nawet jednego krzyża. Brak krzyży przyczynił się do nie istnienia Boga, bo Bóg bez krzyża nie ma prawa bytu. Lecz tam była miłość i nikt do dzisiaj nie wie skąd i dlaczego.
Każdego poranka, mieszkańcy otwierali szeroko okna, z nadzieją, że może dziś czas do nich zawita. Lecz ani kur, ani dzwon, tylko wciąż trwająca cisza. I tak nie mijały długie lata, nieczas temu sprzyjał.
Jednak pewnego poranka, bo wielu nielatach, mieszkańcy zauważyli wielki krzyż, na środku niemiasta. Klepsydry pędem ruszyły w stronę dwunastej, biły dzwony, lecz mieszkańcy stali się nieszczęśliwymi, bo zbawiono ich z nieczasu i stali się ludźmi.
Nigdy nie nauczono mnie mówić. Więc na zakurzonym strychu, nauczyłem się milczenia i to w wielu obcych językach. W poniedziałek jestem Sir i milczę yes popijając herbatę, niestety z mlekiem, ale good, milczę sobie dalej i dodaję cool. We wtorek jestem w Paryżu a oui, i milczę bonjour, merci przecinkiem, lecz i tak j'aime. W środę bella italia, come va, que cosa e perque. W czwartek Budapeszt, jo napot, później jo eszte, tak szeretlek, lecz nem tudom i nem irtem. W piątek samurajem Kon-nitschi-wa, Kon-ban-wa, Oyasumi-nasai, muszę iść więc Sayo-nala. W sobotę tylko milczałem, czytając Twój wiersz. W niedzielę, przemówiłem po polsku.
Asciu Tobie bo piekny wegierski:))))))))
Nie, nie, z większym akcentem na drugie nie. Wywaliła oczami a wraz z nimi kieliszek i znowu plama - powiedziałem. To tylko białe wino, odkrzyknęła, z szyderczym uśmiechem, odwracając wzrok. Ale przecież mówiłeś, wykrzyknęła, gasząc nie wiem którego. Mówiłem i powtarzam nie, nie lubię mówić, gdy masz uszy u niego. Ja u niego, aż powstała, nie masz nawet pojęcia o księżycu, to nawet nie pełnia. Więc przemilczałem.
Lubię nocą patrzyć w okna, gdy on tylko rogalem. Pełnia to słowo, ona nigdy nie zrozumie. Kiedy wreszcie wstała z fotela, uderzyła mnie w twarz, bo nie pełnia. Spojrzałem na ścianę, brak obrazów, więc co do stracenia. Tam jest morze fale plaża, o tej porze wszystko śpi, nawet rybackie łodzie, a ja chodzę, mówiąc dobry wieczór, łowieniem zmęczonych mew, mówię bezdomnemu psu, jak się czujesz, nawet pytam boga, a co robisz o tej porze.
