26 grudnia 2010

poezja

Marion
Marion

Jej dłonie

kiedyś smukłe i wiotkie
trzymały paletę i pędzel
zrywały jabłka
gładziły czyjąś twarz
sierść psa

dziś zniekształcone
ale wciąż te same
trzymają w sobie pamięć

ona uśmiecha się
jak dawniej
i znosi niedogodności życia
nie patrząc wstecz

ciągle ma nadzieję
że coś się zdarzy
choć nie wie jeszcze co

może dłonie
znów ujmą pędzel
namalują i dziecko i psa

i miłość

Jarosław Trześniewski
27 grudnia 2010 o 01:06

Piękny, smutny wiersz.Najboleśniejsze dla Artysty -nie móc. Ale zawsze jest nadzieja.:):)

zgłoś

stateless
29 grudnia 2010 o 22:10

za Jarkiem

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się