8 maja 2010
Kalosz
Wyszedł kalosz na podwórze:
„Jakie piękne te kałuże!
Słowo daję, mógłbym co dzień
Po cholewki brodzić w wodzie.
Czasem tupnę, czasem kopnę,
Podskakują deszczu krople.
Już na nosku mokra gumka,
A tu chlupie, pluska, plumka.
Jakie piękne te kałuże!
Zaraz cały się zanurzę.
Ja po prostu pragnę wody
Jak wieloryb i krokodyl.”
Wrócił wreszcie z dworu kalosz.
Ktoś go w progu chwycił za nos,
A on bardzo się nadąsał:
„Nie pozwolę sobą wstrząsać!
Mam rozumu swego ciut,
Bo nie jestem głupi but
I nie będę się dziś suszył,
Mam zalany być po uszy!
W dół cholewką wisieć nie chcę,
Bo jak wiszę, to mam dreszcze.”
Protestując, wokół chlustał,
Tak, że nabrał wody w usta.
Teraz wisi smutny nieco,
Czy to łzy z cholewki lecą…?
14 marca 2026
Jaga
14 marca 2026
violetta
14 marca 2026
dobrosław77
13 marca 2026
wiesiek
13 marca 2026
sam53
12 marca 2026
wiesiek
12 marca 2026
Weronika
12 marca 2026
sam53
11 marca 2026
Jaga
11 marca 2026
Jaga