8 maja 2010
Kalosz
Wyszedł kalosz na podwórze:
„Jakie piękne te kałuże!
Słowo daję, mógłbym co dzień
Po cholewki brodzić w wodzie.
Czasem tupnę, czasem kopnę,
Podskakują deszczu krople.
Już na nosku mokra gumka,
A tu chlupie, pluska, plumka.
Jakie piękne te kałuże!
Zaraz cały się zanurzę.
Ja po prostu pragnę wody
Jak wieloryb i krokodyl.”
Wrócił wreszcie z dworu kalosz.
Ktoś go w progu chwycił za nos,
A on bardzo się nadąsał:
„Nie pozwolę sobą wstrząsać!
Mam rozumu swego ciut,
Bo nie jestem głupi but
I nie będę się dziś suszył,
Mam zalany być po uszy!
W dół cholewką wisieć nie chcę,
Bo jak wiszę, to mam dreszcze.”
Protestując, wokół chlustał,
Tak, że nabrał wody w usta.
Teraz wisi smutny nieco,
Czy to łzy z cholewki lecą…?
22 lutego 2026
jeśli tylko
22 lutego 2026
jesienna70
22 lutego 2026
sam53
22 lutego 2026
sam53
21 lutego 2026
wiesiek
21 lutego 2026
wiesiek
21 lutego 2026
Yaro
21 lutego 2026
ais
21 lutego 2026
Yaro
21 lutego 2026
dobrosław77