nagły chłód obejmuje dreszczem
lewoskrętne komórki pamięci
nieodwracalnie przeżarte myślą
o daremności każdej modlitwy
stygnąca już w żyłach krew
jeszcze się czasem zapieni
buntem przeciwko przemijaniu
wymuszonemu ruchem planety
oto ostatnie przekleństwo gotowe
by je wreszcie bezpiecznie cisnąć
na głowy przeniewierców
nie wróci... z braku adresata
gdy igiełki szronu kłują bezboleśnie
pięcioramienną gwiazdę zmysłów
kokon świadomości wolno przenika
w kolejny wymiar istnienia
ale któregoś dnia odnajdziemy się
w ciepłym świetle innych gwiazd
rzucając sobie magiczne słowo
niczym most nad pomyłką czasu
dla M na pamiątkę :)
"...stygnąca już w żyłach krew jeszcze się czasem zapieni...", "...ale któregoś dnia odnajdziemy się/w ciepłym świetle innych gwiazd/rzucając sobie magiczne słowo...". Bardzo mi się podoba cały wiersz, a to szczególnie. Pozdrawiam :)
zgłoś
Wiersz bardzo udany dobrze poprowadzony.
zgłoś
Pani Krystyno wiersz piekny,pozdrawiam serdecznie
zgłoś
Bardzo serdecznie dziękuję wszystkim za tak przychylne komentarze. :)))
zgłoś