Na tej wojnie tak jak w życiu
Najbezpieczniej być w ukryciu
Nie pchać się na pierwszy ogień
By nie robić krzywdy sobie
Chociaż z tyłu masz oddziały
Wnet na ciebie pójdą strzały
Lepiej czujnie tkwić w okopach
I nie spuszczać z życia oka
Gdy już starasz się za bardzo
Wówczas wszyscy tobą gardzą
Kiedy idziesz ramię w ramię
Musisz puścić to w niepamięć
Jak już podasz komuś rękę
Wkrótce zmienisz się w przynętę
Zawsze znajdzie się silniejszy
Do orderów z piersią pierwszy
Spójrz, że więcej bohaterów
Po swej śmierci ma orderów
Cóż z zaszczytnej ci mogiły
Znicze tlą jak bomby tliły
Choćby duszę ci łamali
Prochem jesteś, nie ze stali
Kiedy idziesz ramię w ramię
To i proch zostawi znamię
Nowe rany się nie goją
Stare ciągle zaś ropieją
Dym spod zgliszczy
W tobie iskrzy
Nie ma bliskich
Wrodzy wszyscy
Na co ci za życia znicze
Nie przeczołga nic jak życie
Kiedy idziesz ramię w ramię
Wdzięczność krótsza jest niż pamięć