Zmiana sposobu prezentacji
Cisza.
Cicho i przyjemnie. Właściwie miałem już zasnąć, kiedy nagle...
- Jestem... - coś poruszyło się pod ścianą. - ...znudzona.
Do tej pory wydawało mi się, że jestem tu zupełnie sam, w każdym razie powinienem być. Okazało się jednak, że nie mogę być pewien samotności. Nawet pod własnym łóżkiem! Poczułem się oszukany. Zacząłem powoli przekręcać się w stronę dywanu.
- Nie poznaję Cię.
Ha! I kto to mówi, osoba która zakrada się pod MOJE łóżko i w najmniej oczekiwanym momencie zaskakuje mnie swoją obecnością! Próbowałem nie dać po sobie poznać zdenerwowania, opanować sytuację i powiedzieć coś bez drżenia głosu:
- Po prostu pod łóżkiem jest trochę duszno i chcę już wyjść.
- Droga wolna. - powiedziała spokojnie, lecz mimo ciemnosci poczułem na sobie jej wzrok i towarzyszący tym słowom drwiący uśmiech.
- Ha ha, bardzo zabawne, puść najpierw moją nogę... no już...
Poczułem się bezsilny. Tak, właśnie w tej chwili miałem wielką ochotę się rozpłakać, ale postanowiłem udawać twardziela.
- Puszczaj! - krzyknąłem stanowczo, choć być może w jej odczuciu rozpaczliwie.
- Puściłam, lepiej?
Hmm, wcale nie lepiej. W tej kłopotliwej i niecodziennej dla mnie sytuacji, napędzanej strachem, jej dotyk wydał mi się bardzo przyjemny. Przez chwilę przemknęło mi nawet (...)
--- cały tekst ---
