Zmiana sposobu prezentacji

Poszukiwacze Skarbów cz.V - SERCE MATKI

Pewnego dnia, po wielu próbnych lotach w kapsule, Cymeska wreszcie pojęła jej działanie i zrozumiała swoje zadanie.  Zrozumiała, że do tego zadania Cymes potrzebuje jej zawsze i wszędzie. Cymeska musiała być jednocześnie w kapsule i poza nią zajmować się dziećmi, które znajdowały się w różnych częściach Krainy. Nie mogła ich zostawić. Wobec tego postanowiła się podzielić.
Tamtego dnia ujrzała siebie z góry. Widziała inną Cymeskę, w innej sukience, sprzątającą jakieś pomieszczenie. Przestawiała stoły, ustawiała krzesła, układała jakieś książki, a za chwilę zaczęły pojawiać się Malusińscy.
- O tak - pomyślała - to jest ta Cymeska, której potrzebuję. Pasterka ukochanych owieczek moich.
I chociaż dzieci były bardzo krnąbrne, krzyczały i biegły, z nią były bezpieczne i niczego im nie brakowało. Dla nich wstawała rano, dla nich ciężko pracowała, karmiła o czasie, ubierała, tuliła do snu i nie dlatego, że tego wymagał od niej Cymes, lecz dlatego, że tak czuło jej serce.
W ten sposób Cymesowa rodzina powiększała się, Kraina nie była już tak bardzo śpiąca, Malutcy wychodzili ze swoich norek, starsze dzieci pomagały młodszym, a kiedy było źle dzieci przebiegały i mówiły:
- Mamusiu...
A ona zwykła wtedy mawiać:
- Synu mój. Nie każdy ból rani do szpiku kości, bez bólu nie byłoby tak samo. Doświadczenia uczynią Cię silniejszym i z czasem (...)

--- cały tekst ---

Poszukiwacze Skarbów cz.IV - Z PAMIĘTNIKA CYMESKI

 Jestem poza kapsułą i uświadomiłam to sobie dopiero teraz. Nie wiem jak długo byłam w tym stanie, ale nie ma to teraz znaczenia.

 Szukałam sukienki, którą miałam na sobie, gdy powstała kapsuła i nie mogłam jej znaleźć. Przeszukałam wszystkie szafy. Zadziwiające ile rzeczy zgromadziłam. Postanowiłam poszukać więc w innym pokoju. Po drodze spojrzałam kątem oka na siebie w lustrze. Niemożliwe pomyślałam. Wróciłam się, by spojrzeć jeszcze raz. Miałam na sobie dokładnie tę sukienkę, której szukałam, tylko to co wcześniej było czarne teraz było białe i na odwrót.


Usiadłam i poczułam się jakbym wyszła z siebie samej, mimo że przed chwilą nie czułam niczego poza sobą i myślałam, że wszystko kończy się na skórze. Patrząc na siebie z boku pomyślałam: "Po co ja się tym wszystkim w ogóle zajmuję? Przecież gdy założę różową sukienkę po wyjściu z kapsuły będzie zielona, a zielona stanie się różowa! Nawet już nie pamiętam, czy te wszystkie ubrania są takie jakie je kupiłam…"


Chodziłam tak z plątaniną myśli jakiś czas, starając sobie przypomnieć jak to było w Pałacu, co mówił Głos i co mówił Cymes. Byłam tak zajęta sobą, że zupełnie o tym zapomniałam. Mieliśmy budzić śpiących, a tymczasem sama zasnęłam. Żyłam iluzją i myślałam, że film zastąpi mi prawdę. Stosem torebek, bluzek i butów chciałam zaspokoić (...)

--- cały tekst ---

Poszukiwacze Skarbów cz.III "Kapsuła czasu"

Głos wiedział, że tylko tych dwoje może poruszyć śpiącą krainę, dlatego zanim wyruszyli, dał im możliwość podróżowania między Pałacem a śpiącą krainą, tak by nie musieli się rozstawać. Przygotował im zatem kapsułę, dzięki której bez problemu mogli przemieszczać się w czasie i przestrzeni, aby tam w każdej z malutkich krain rozdać światło, które wzięli ze sobą z Pałacu. W każdej z krain na Cymesa czekali już przebudzeni by uczestniczyć w misji.
 
 - A teraz połączcie się. Cymes ma się ograniczyć, wtedy Cymeska wejdzie do środka – powiedział Głos i w jednej chwili dwa istnienia zlały się w jedno.
 
 Z połączenia Cymesa i Cymeski powstała owa kapsuła. Gdy Cymeska była w środku wnętrze ogarniało ją całą, a ona je sobą wypełniała i tylko w parze, w tej idealnej symbiozie oboje sprawiali, że wszystko mogło dojść do skutku. Tylko wtedy kapsuła działała i tylko wtedy Cymes mógł osiągnąć cel, który dał mu Głos.
 
 Im Cymeska więcej czasu spędzała w środku tym bardziej czuła, że staje się adresem i kluczem tego wnętrza. I chodź czasem musiała z niego wyjść to i tak była jego częścią, bo bez niej wszystkie zamki zamknięte. I wszystko mu powierzyła, bo to jemu zawdzięczała swoją domność, a jego szczęście było jej szczęściem.
 
 A w pamiętniku zapisała:
 
 „Tu jest moje miejsce.
Zostać muszę, (...)

--- cały tekst ---

Poszukiwacze Skarbów cz.II "Powrót"

Jak było powiedziane wcześniej, do Cymesa przyłączyli się inni wędrowcy, którym przyświecał ten sam cel. Z czasem powstała grupa 10 mężczyzn, a za każdym z nich szła kobieta. Byli oni tak zdeterminowani i połączenia między nimi były tak silne, że tworzyli jeden nierozerwalny twór z jednym ogromnym pragnieniem, które ich prowadziło.
Gdy otworzyła się brama, Cymes wraz ze swoimi przyjaciółmi został wciągnięty do środka i zobaczył, że w samym centrum Krainy znajduje się Pałac. Niczego takiego nie widział w całym swoim życiu. Cieszyli się wszyscy ogromnie, tańczyli trzymając się za ręce, bo wreszcie nastał kres ich wędrówki i od tej pory nic ich nie rozdzieli, a szczęście swe dzielić będą razem z Królem owej niesamowitej Krainy. Było to uczucie zgoła inne od wszystkich uczuć jakie można poznać i pojąć, tak wielkie, i mocne, że nie da się go opisać słowami.
Zgodnym chórem postanowili wejść do Pałacu. Wtedy znaleźli się w przezroczystej komnacie, gdzie odbywało się zgromadzenie. I wszyscy uświadomili sobie, że zgromadzenie debatuje o Cymesie. Poruszenie wielkie nastało w szeregach zgromadzenia, gdyż wiedzieli i słyszeli o nim, jak wielkich rzeczy dokonał. Świadczyła o tym grupa, która przyszła do Pałacu razem z nim.
- Niech przyłączy się do naszego zebrania!
- Zaiste niech się przyłączy i zostanie z nami. – mówili jeden przez drugiego.
Lecz nagle zabrzmiał głos (...)

--- cały tekst ---

Poszukiwacze Skarbów cz.I

W pewnej bardzo małej krainie, żyli sobie bardzo mali ludzie, w swoich malutkich domkach. Wszyscy byli do siebie bardzo podobni i zajmowali się podobnymi rzeczami. Tylko jeden z nich wyróżniał się na tle społeczności. Mówili na niego Cymes, bo bardzo lubił sprawiać innym przyjemność. Jego pasją było poszukiwanie skarbów.

Pewnego dnia trafił na trop innej, nieznanej dotąd krainy. Wszystko wskazywało na to, że kraina ta  jest 125 razy większa od krainy, w której mieszkał. Poczuł, że musi ją odnaleźć. Nic nikomu nie mówiąc opuścił swój malutki domek i wyruszył w drogę. Podczas wyprawy odnajdywał kolejne dowody na istnienie owej krainy.

Pewnego dnia spotkał innego wędrowca. Okazało się, że ten człowiek też szuka tej krainy. Ucieszył się niezmiernie Cymes i od tej pory szli razem. Droga była jednak bardzo trudna i wyboista. Wiele razy napadli ich rozbójnicy, gubili trop i wracali w to samo miejsce. Upłynęło wiele zim, wiele wiosen, wiele jesieni i słonecznych letnich pór.

Przyłączali się do nich kolejni wędrowcy, niektórzy z nich zawracali z drogi inni umierali, ale Cymes szedł dalej.

Kraina była coraz bliżej i kusiła swoim blaskiem. Cymes czuł, że jest z nią związany już na zawsze. Postanowił spisać swoje przygody i wskazówki jak do niej dojść. Powstała bardzo gruba księga, którą pozostawił w gospodzie gdzie spędził ostatnią noc. W końcu dotarł (...)

--- cały tekst ---

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się