Zmiana sposobu prezentacji
Zbrodnia Ikara (musiałam bo ten tytuł mnie nieprzyzwoicie śmieszy)
Zostawiłam siebie
dla mnie samej.
Dostałam w zamian
tyle radości
ile zdołam unieść.
Spokój ducha liczony w tuzinach.
Dostałam ranki
i wieczory.
Wszystkie moje.
Swoje myśli,
nawet te niepotulne.
Własną twarz,
nawet wymiętą płaczem.
Teraz jednak
częściej radosną.
Prawda.
Straciłam grunt pod stopami.
Dlatego nauczyłam się
latać.
Oczywiście, że przetrwam
Jeżeli coś umiem to właśnie to
Pewnie będę szczęśliwa
I będę tańczyć w lesie
I zapomnę
O tym co mogło
a nie było
I o tym co było
a nie powinno
Będę obserwować ptaki w kluczu
I patrzeć na księżyc
szeroko otwartymi oczami
I będę się śmiać
Boże jak ja się będę śmiać
I tylko czasem kiedy nieopatrznie dotknę
nieodpowiedniej struny
Będę stawać w miejscu
nie mogąc oddychać
Tylko na kilka chwil
Te momenty będą jak krople wylane na posadzkę
które oddaje się przodkom.
Ja je oddaję nam
Tym które poległy zanim się stały
Each and every
little girl wants
to have
a castle.
Each and every
little girl wants
to have
a dress.
Each and every
little girl wants
to have
a crown.
Each and every
little girl wants
to have
a prince.
I'm not like
other girls
so I want
(...)
--- cały tekst ---
Czasami rozmawiamy
rozumiejąc się
w pół słowa
A w zasadzie
bez słów
Taka to rozmowa
w milczeniu
Nie w kłopotliwej
ciszy
Tylko w niemym
przyzwoleniu
Na bycie ze sobą
Daje nam pewność
jedno drugiego
Innym razem znów
w ogóle się nie
(...)
--- cały tekst ---
Przeglądam się
w lustrze
często
może z prózności
może z ciekawości
w lustrze
często
w źrenicy widać drugą
moją twarz
zupełnie podobną
do tej pierwszej
w lustrze
często
mogę zobaczyć
perkatość nosa
krzywiznę ust
(i ten pieprzyk przy uchu)
w lustrze
często
(...)
--- cały tekst ---
Po tobie zostały mi po prostu zimne dłonie.
Nic wielkiego.
Potrafię się śmiać i pluć
pestkami czereśni.
Potrafię przytulać i opowiadać
kawały.
Potrafię kląć, śpiewać,
tańczyć, spać do południa,
zrywać się w środku nocy.
Widzieć gwiazdy.
I czuć ciepło Słońca.
Nic nie szkodzi.
Przecież mogę robić to wszystko
w rękawiczkach.
W nocy słyszałam kroki
Cichsze od stąpania kota
Otworzyłam oczy w ciemnościach
Widziałam jak wychodzi z pokoju
Może to i dobrze
Nie mogłam go trzymać wiecznie
Rano spał przy kaloryferze
Ze sznurkiem wokół kostki
Niewinnie jak dziecko
Uśmiechnięty przez sen
Filologom dedykuję.
Natchnieni filolodzy w świątyni
Gdzie triumfuje język
Pochyleni nad dziełem
Gotowi rozpocząć torturę
Szaleni inkwizytorzy słowa
Filozofowie języka mamlący litery
bezzębnymi dziąsłami
W takt bezkompromisowego staccato
sztywnych reguł
Otępiali mędrcy litery
Rękodzielnicy słowa w warsztacie
Z tępym dłutem w drżącej dłoni
Gotowi rżnąć bezlitośnie
marmur literatury
Błądzący rzemieślnicy języka
(...)
--- cały tekst ---
