dorosłemu smutkowi dedykuję
nic nie wiem o jego przeszłości - patrzy na mnie
poprzez fiolety i zielenie, migocze i płynie
osobliwie nierzeczywisty w tym pokoju bez okien
i drzwi. oczarowany kosmiczną stroną
małych zjawisk - choć zazwyczaj nieufnie odnoszę się
do banałów - w tej jednej chwili uwierzyłem
że mam ducha.
i przestałem się bać rozpaczliwie
że nie zrobię tego, czego ode mnie oczekują
inni. w istocie
wisi nade mną błogosławieństwo
skazujące mnie na odosobnienie w granicach
własnego jestestwa. lecz pod tym wszyst-kim
tkwi cierń - ostry, jadowity cierń
kłamstwa. zresztą, czyja wiem, może to jednak
cierń prawdy? proszę, zachowaj to
w sekrecie...
(Chciałam sprawdzić w NS, ale krzaczek i tam wyrósł.) mam ducha - w sensie - jestem uduchowiony? Chociaż, to jakby duch prosi, żeby zachować go w sekrecie. A może cierń? Lubię jasne sytuacje.
zgłoś
dobro i zlo jak czerń i biel we mnie. mam ducha więc mam czucie do rozrózniania. eee sam nie wiem o co mi chodziło... pozdrawiam serdecznie pania Wandę. p.s widziałem informację dotyczącą pani książki. gratuluje, bo juz po fragemncie zdołała mnie pani zachęcić do kupna;)
zgłoś
Tak, ten wiersz niesie w sobie coś i jest rzetelnie prowokujący... Nie wiem co z tego wyniknie... ale domyślam się, że tam gdzie jest ostateczne pytanie, tam bywa ostateczna odpowiedź... Pozdrawiam.
zgłoś
na razie jest pytanie i nie wiem czy dobrze je stawiam, próbuje... dziękuje za czytanie. pozdrawiam
zgłoś
mnie przekonał.
zgłoś
zaciekawił.
zgłoś
Dobry i to nie jako nawóz.:)
zgłoś