|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (40) Fotografia (54) Grafika (17)
Pocztówka poetycka (6) Handmade (3) O autorze Znajomi (21) | |
Zmiana sposobu prezentacji
To jedno z takich życiowych szkiełek,
na widok którego brakuje Ci słów.
Wchodzisz do pokoju, by wyłączyć sprzęt.
Zamierasz.
Twoje zmęczone ciało zastyga w bezruchu,
jakby uszło z niego całkiem powietrze.
Zwyczajnie postanowiło ulecieć w górę,
by doszła w minionej chwili do ciebie myśl,
że oni zawsze się w sobie kochali.
Jakby to było coś zupełnie nowego.
Oczy zdają się być zamglone łzami wzruszenia.
Oni będą tak robić do końca,
martwić się za drugiego i liczyć wspólne dni,
budzić się w popłochu zadań i zasypiać przy ulubionej płycie.
Widzisz ich splątanych, uśpionych, razem
słyszysz ciepły głos Nat King Cole'a.
Pomimo ich zmartwień, lęków, cierpienia
czujesz miłość, radość i nadzieję.
Żyją, one żyją współcześnie.
Można je ujrzeć, usłyszeć i poczuć.
Wystarczy 5 sekund odwagi, by ruszyć.
To nie ja - bo jeśli jednak,
oznaczałoby to, że nie ma we mnie nadziei.
Można być sparaliżowanym strachem
na chwilę i na wieczność.
Dać mu o sobie pamiętać,
gdy płynie we krwi - spadek po najbliższych,
zatruwając wątpliwością małą ofiarę losu.
Proszę więc strach, by w odpowiednich momentach
pozwolił namyślić się co dalej.
Nie trzymał kurczowo, lecz pozwalał miłości
zalać jego decydujący ruch falą ciepła.
Dzień jest żywą komórką, ale zszarzały i popielasty.
Jakim my go widzimy, a w jakiej ja widzę świat odsłonie?
"My", w którym zawstydzone "ja"
"Ja" budzące swe ego w "my"
Zabrzmiało tylko odwieczne pytanie
- kogo w tym zszarzałym i popielatym dniu słyszę?
Słyszę trzepot ubrań spracowanych ludzi
bardzo cichych i stłumionych w zalążku swej samotności.
Gorąco jakby oczekujących trybu interakcji,
gdy spływają po nich pot i deszcz.
Wtedy myślą co mogliby powiedzieć,
gdyby nadeszła chwila zainteresowania.
