Zmiana sposobu prezentacji
siedziała pani na krześle
marząc o karierze
trochę z nudów
i z ciekawości
czasem z przerwą
na toaletę
albo na herbatę
z czasem bolały ją plecy
i raziło słońce
potem wyjechała
pani z pewnym panem
później już była zmęczona
trochę postarzała
raz jej wąsy urosły
a raz ją porwano
z czasem trafiła
do murów średniowiecznych
to znowu
płeć zmieniła
(...)
--- full text ---
jak piękne może być kłamstwo
obrane w egzaltację
i sztuczny urok krzyku
a przecież się lubi
jak drą mordy ze sceny
i wyciągają z środka
nieznane wrażenia
rzucają na brzuch i na boki
a potem ten głęboki oddech
i szept
cichuteńko podnoszą biodra
i kokieteryjne spoglądają
zza paznokci
czasem rżną cwaniaków
a czasem pustych idiotów
i tak pierdolą od rzeczy
kocham aktorów
bo nie ma większych kłamców
a przecież mistrz musi być najlepszy
* * *
brudna ulica
z bezdomnym w powietrzu
jak gdyby nic
przeraża cuchnącą wonią codzienności
perwersyjna bielizna prostytutek
wieńczy żelazne ogrody
grzesznej przepaści
wyuzdanej gorącą nocą
szare ołtarze
cynamonowych krzewów
landara cielesnych marzeń
ukrytych pod czarną stertą
i pies bezpański
skomlący z bólu palącego ognia
co nawet na mnie
nie patrzy
* * *
pomarszczone woalki
poszarzałe tiule
kryjące realizm rzeczywistości
prześmierdły już dymem z papierosa
i zapachem smażonej kaczki
dziedziczone po babce
niemodne ostatnio
noszą na sobie
szkaplerze
wonnego pyłku z kwiatów
żywej krwi z rozciętego czoła
i szarego popiołu
niekiedy pamiętają
radosne uśmiechy
czasem plastikowe twarze
a nawet drogie perfumy
od francuskiego dyrygenta
(...)
--- full text ---
