7 may 2022

Trochę pseudo-filozoficznego bełkotu

I

Inaczej jest się modlić, inaczej pisać tekst, inaczej srać, inaczej pichcić. Która z tych przestrzeni jest moim domyślnym przeznaczeniem? W sensie aksjologicznym - w której przybliżam się do tego, co moja osobista mitologia nazywa sensem (pragnę go od 14 roku życia)? Sens ponoć można nadawać. Wystarczy nie myśleć o metafizyce a zająć się pracą społeczną. Jak to napisał Andrzej Międzyrzecki: pracuj, byku, pracuj, nie jesteś inwalidą. Czy to znaczy, że pracując znajdę sens? "Kto (coś tam coś tam, ale o pracy) tego wybawić możem!" - jak to pisał śp. Johan Wolfgang Goethe. I rzeczywiście - spisując te skromne kilka zdań czuję dopaminowy skok. Już wiem, że to dlatego, że licują się z rzeczywistością. Choć ta - przeraża mnie. Nie chodzi o to, że boję się lokalnych podstarzałych huliganów. Boję się raczej wszystkiego, co rzeczywiste. Z czasem, gdy pojąłem sens metafory (a stało się to późno), wszystko zaczęło okazywać się w jakiś sposób rzeczywiste - począwszy od czyszczenia kibla po mocnej srace, przez lokalne wróbelki i dziweczki, aż po sferę idealną, gdzie płodzą mniej bądź bardziej oszalali spadkobiercy Platona - mówię o sztukach wyzwolonych. Nie ma już gdzie zaszyć się przed rzeczywistością, wciąż czuwam, wciąż jestem świadomy, na powierzchni jest śmierć z nawyku a w głębi hula piec, hula święty ogień, tajemne i destruktywne wszechrozdarcie.

II

Rzeczywistość jest logiczna, ale czym jest logika? Umiejętnością ujęcia w strukturę otaczającego nas świata a może i samych siebie. Oznacza to, iż jesteśmy zdolni uzyskać taki stan umysłu, w którym rzeczywistość ukaże się jako struktura logiczna. Kiedy jednak płonę wśród namiętności, nie jest to możliwe. Oznacza to być może obsesję - wyolbrzymienie jednego albo kilku elementów rzeczywistości w ten sposób, iż nie jestem zdolny objąć swoją percepcją całości - która ma się objawić przy chłodnym umyśle. Ale i to jest pewnym założeniem, bo w istocie płonięcie jak i chłód są dwiema odrębnymi komorami. Fenomenologiczny fakt polega na tym, iż mogę wstąpić do jednej albo do drugiej, natomiast nigdy nie mogę wiedzieć, która jest bliższa prawdy. Ale jeśli do prawdy można się zdystansować i nabrać chłodu - co jest czasami dobre dla samego życia - czy nie znaczy to, iż jest ona na moich usługach? Może jest tak, jak w nihilistycznej wykładni prawdy - nie ma w niej niczego wzniosłego, prawda to tyle, co wydać dźwięk, który w interpretacji ujmuje się jako zdanie twierdzące p = p itd. Jest się więc w jakiś sposób rozdartym, ponieważ prawdy się potrzebuje, a jednak ona spala. Jednocześnie dynamizm tego zjawiska pozwala na wykąpanie się w sadzawce intelektualnego chłodu, choćby ku uciesze wirtualnego pliku tekstowego, w ten sposób, by zapisać te kilka zdań. Jedno potrzebuje drugiego, jeśli zakładamy teleologię związaną z celem bądź sensem. Sens zaś istnieje na poziomie świadomości, ewentualnie na poziomie ludzkiej egzystencji. Pragmatykowi to powinno wystarczyć.

III

Odkryliśmy pojęcie powierzchni, wedle której rzeczy są jakie są, nie są ani większe ani mniejsze, ani bliżej ani dalej, o każdej można wypowiedzieć się z osobna, a cechą każdej z nich jest to, że bytują - choćby na sposób nicości, która może to przerażać, to śmieszyć, która może być w zależności od gustu częścią bytu, jego podstawą, albo której może zwyczajnie nie być. Nauczyliśmy się też tego, że aksjomaty są niedowodliwe i możemy zmieniać je jak rękawiczki, a w zależności od układu tych myślowych współrzędnych, zmienia się sposób ujmowania zjawisk. Jednym słowem - nastało poczucie zamieszania. Nie można już fajki zrobionej przez ukraińskiego więźnia stawiać poniżej van Gogha albo powyżej bloczku na notatki, ponieważ wszystko okazało się kwestią perspektywy. Kwestią perspektywy jest również przybliżenie i oddalenie - znaczy to, iż wszystko jest ruchome. W odpowiednim przybliżeniu albo w odpowiednim oddaleniu postrzegamy rzeczywistość inaczej - to pochłania nas zsyłając natchnienie proroków, to zyskujemy do niej dystans godny obserwacji filozoficznej. I nie da się rozsądzić, która perspektywa jest prawidłowa, jeśli jest w tym jakaś prawidłowość, to, zdaje się, czysto psychologiczna. Ronimy coś z tego wielkiego ognia, gdy zdobywamy się na chłodny namysł. Ronimy coś z wszechstronności, gdy zaczynamy płonąć. Możemy więc zauważyć, że to jakieś dwa sprzężone ze sobą bieguny. A jednak najciekawsze jest to, jak wiele ronimy. Czy ta dialektyka perspektyw do czegoś zmierza? Na poziomie informacji dostrzegamy pewien ruch, od poziomu podstawowego ku wyższym syntezom i z powrotem, jakkolwiek dopóki nie przekroczyliśmy bariery śmierci, nie możemy nic wiedzieć, a tylko być i niepokoić się tym byciem. Mówię o jej empirycznym przekroczeniu, a więc o suchym fakcie przebycia świadomości na drugą stronę, nie zaś o nadziei, iż po śmierci czeka nas miłość bądź spokój - choćbyśmy zaznali ich w najgorętszych i najsłodszych ekstazach nie możemy wiedzieć, czy z obiektywnego punktu widzenia, jedynego możliwego obiektywnego punktu widzenia, którym wydaje się być oko Opatrzności - czy jest to bliżej bądź dalej założonej z potrzeby przecież wartości absolutnej. A może nie ma żadnego oka Opatrzności i czeka nas nicość, niestnienie, sen bez snów - z punktu widzenia teleogii to właśnie byłaby owa wartość absolutna, choćby zważając na historię Wszechświata i bezsens ludzkiej egzystencji. Inną możliwością jest symfonia albo powieść. Ale jak jest w rzeczywistości niezależniej od subiektywnego obserwatora - nie wiemy.


list of responded items:

 

choose your artistic answer

 


number of comments: 3 | rating: 0/2 | report | add to favorite

Comments:

Weronika,  

Czytając, dochodzę do wniosku (nie wiem, czy do końca słusznego), że przekroczyłeś barierę śmierci. I po co Ci to zbyt wczesne, acz tajemne wszechrozdarcie?

report |

Cheval (Faber),  

Ponoć każdy kto prawdziwie kocha ją przekracza. A wszechrozdarcie? Mógłbym z niego zrezygnować tylko za cenę zupełnej ignorancji - a to dla mnie nawet nie-wykonalne. Dzięki za koment! : )

report |

Cheval (Faber),  

Aktualizacja (ciekawostka): problem powierzchni, perspektywizmu i krążenia wszystkiego wokół wszystkiego był już znany w epoce Berniniego po upadku teorii heliocentrycznej. (Tak podaje Fabrice Hadjadj w książce "Raj za drzwiami") Nihil novi sub sole?

report |




Terms of use | Privacy policy | Contact

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


contact with us






Report this item

You have to be logged in to use this feature. please register