5 january 2022

Wrzutki z kiedyś

VI

Być może apofatyzm ma te same antropologiczne źródła, co niedawne sformułowanie iż tylko przedmiot, który nie istnieje, może być doskonały. Różne epoki albo też różnie uformowane charaktery wyraziły tę samą myśl na swój własny sposób - a więc to, iż zawsze jesteśmy skierowani ku przyszłości. Istnienie wedle powyższego ujęcia jest tym, co należy raczej do przeszłości - jest teorią, która została już opracowana, natępnie przemyślana i rozpowszechniona, a z czasem - przestała fascynować. Właśnie dlatego tylko to, co nie istnieje - czytaj, nie jest zanużone w czas, bo to jedyny sposób istnienia, jaki dziś pojmujemy - może być doskonałe. Doskonałe, czyli odpowiadające naszemu pragnieniu. Życie, zdaje się, jest sztuką pragnienia.

Tymczasem starożytni, od których wywodzi się teologia, nie byli w stanie wyobrazić sobie, by doskonałość miała nie istnieć. Począwszy od eposu, który na dzień dzisiejszy moglibyśmy uznać za coś w rodzaju inscenizowanych przy ognisku w jakichś ruinach - opowieści dla ówczesnych ludzi o dziecięcej mentalności - mimo niedostatków codziennego życia nie do pojęcia było, by pragnienie mogło człowieka zwodzić, może dlatego, że nie ujmowano pragnienia w ten sposób. Platon postrzega Erosa jako dziecię dostatku i ubóstwa, jakby one miały swój byt substancjalny, i jakby do ubóstwa nie można przywyknąć, a dostatkiem się obrzydzić.

Kto brzydzi się dostatkiem? Ten, kto go zaznał. Kierkegaard pisze w "Powtórzeniu" iż ten, komu obrzydł dostatek, jest w pewnym sensie słaby. Silny jest tylko ten, którego pragnienie nie zna granic. Ale to tak, jakby każde pragnienie miało być platońskim Erosem, jakby miało prowadzić wzwyż, jakby każde wołanie było skierowane ku Ostateczności. Ale co, jeśli Ostatecznością się znudzić, przejść już przez puszczę własnego serca i odkryć na dnie nicość, która pozostaje po obfitej uczcie z bogami? Dlatego do bóstwa dopuszcza się tylko takie charaktery, które, z jakichś względów, nie koniecznie zdrowych, są w stanie pragnąć go w nieskończoność.

VII

Tajemnica czy nicość? To dwa podstawowe sposoby, na jakie możemy pojmować rzeczywistość, która wymyka się naszemu rozumieniu. Coś wewnątrz przeważa szalę to na jedną, to na drugą stronę. Owszem, można przestać myśleć, kiedy Otchłań zaczyna nas pożerać. Istotnie, wystarczy wówczas włączyć światło i zrobić sobie drinka. Nie ma sensu zajmować się Otchłanią. To nic nie wnosi.

Ale może Tajemnica. Tajemnica jest pod pewnymi względami tym samym, co Otchłań, z tą tylko różnicą, że wzbudza w nas przeciwne uczucia. Nie przerażenie, nie fascynację potworami ulepionymi z żabiego skrzeku i ptasich gówien. Jest czymś znacznie bardziej harmonicznym, poprzez co rodzi to piękne i naiwne uczucie, jakby życie miało rytm, a kolejne doświadczenia cel.

Są dwa rodzaje gnostyków - asceci i nihiliści. Ci pierwsi twierdzą, że część tego, co uznajemy za rzeczywistość, jest iluzją. Prawda jest osiągana dopiero na szczycie. Nihiliści tymczasem szczyt uznają za stan świadomości. Wszystko jest iluzją, zaś prawda jest niczym innym, jak energią włożoną w percepcję.

VIII

Nie da się ludzkiego wnętrza podporządkować jednej zasadzie. Raz są to wartości, kiedy indziej pragnienie Absolutu, następnie poszukwianie zrozumienia w nauce, poszukiwanie wzruszenia w sztuce, kiedy indziej ochota na to, żeby zapalić papierosa. Kiedy myśli tego typu powodowane są natchnieniem, łatwo przychodzi zobrazować i zobiektywizować tę raczej nieuchwytną rzeczywistość, może w zależności od jakiegoś estetycznego wychowania widząc w niej to psychoanalizę, to behawioryzm, to względy praktyczne, to wiedzę, to miłość, kiedy indziej Sacrum - jako zasady, którym podporzadkowane jest ludzkie istnienie. Ale wydaje się, że ono samo żadnej z tych rzeczy nie jest podporzadkowane raz na zawsze i do końca. W tym sensie, człowiek jest tajemnicą, może nawet "lokalną nieskończonością", może przez to właśnie jest obrazem Absolutu? Nie rozumiejąc samego siebie i gubiąc się, jego spojrzenie pada na Inne, które przez sam fakt zagadkowości, nieustannej dialektyki pomiędzy "na pewno" i "być może", jest mu niemalże najbliższe - a jest tym Bóg.

IX

Najwyższy stopień rezygnacji: pragnienie nie może zostać zaspokojone i pozostać pragnieniem. Stąd można nabrać odrazy do wszelkiego szczęścia albo spełnienia jako stanu poniekąd bliskiego śmierci. Jedynym, co wówczas postrzega się jako godne ludzkiej istoty, jest obowiązek albo przekraczanie siebie. To ciekawa obserwacja antropologiczna: te trzy własności - pragnienie, obowiązek, przekraczanie siebie, jako rodzaje patosu, bez którego człowiek nie może być sobą. Dlatego Królestwo Niebieskie jest czymś tak niewyobrażalnym - ponieważ musi zawierać w sobie prawdę wymykającą się naszym codziennym pojęciom. Musi być miłością, która nie znosi pragnienia, lecz je przeistacza.




Terms of use | Privacy policy | Contact

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


contact with us






Report this item

You have to be logged in to use this feature. please register