Zmiana sposobu prezentacji
Pustka nikomu nieprzydatna,
goryczą wita w każdy ranek.
Pokora skryta, nagle spadła
kurtyna zdarzeń, sen zabrany.
Ból, jakże często jęk tłumiony,
i niemoc dreszczem malowana,
dzisiaj zebrało mroczne plony,
w teatrze życia zimna ściana.
Cóż, wierne myśli chcą odszukać
wczorajszą radość. Każą mężnie
oswoić przyszłość. Wielka sztuka
grać swoją rolę, gdy głos więźnie.
Dorota
cztery ściany piec piąty
i z nieba strugi
ramiona drżące
w oczach strach malowany grzmotami
błyska między drzewami
prześwity
jaśnieje
w powietrzu unosi się zapach lata
jak dobrze
jak cudownie
bezpiecznie
radość
jesteś obok
a ja cała w kwiatach
Twoich ust
Dorota
gdybym mogła (warto spróbować)
wzbić się w niebo z góry kontemplować
tę anielskość nie oddadzą słowa
niebiańskiego widoku a mowa
nie ma szansy przez chmury się przebić
one miękki aksamit w zanadrzu
chodź więc do nas jest pięknie i patrz tu
księżyc zerka miłośnie na ciebie
posłuchałam nad ranem najwcześniej
moje chęci zmieniłam na złote
chcę bo czasu nie będę mieć potem
teraz lecę nieważne że we śnie
Dorota
