Światło i ciemność w wiecznym wirują pędzie
zderzają się z sobą i z ich czułych objęć
Z ich nieświadomego pełnego gracji tańca
pył czasu przenika w światy
gdzie zdarza się życie
Nie jest niczym innym niż to z czego jest złożone
ma składniki te same jednak połączone
tworzą nową jakość stapiając się w chwile trwania
Oto bieżąca miejscowa entropii anomalia
układ próbujący zatrzymać nieuniknioną
utratę wszelkiego światła ciepła energii
Oto strumień życia wielki
Niczym potężna fala złożona z fal tysiąca
lub przedwieczny huragan spleciony z milionów zefirów
Piramida w której każda cegły okruch najdrobniejszy
z mocy wszystkich i każdą dostępną mu siłą
walczy z nieuniknionym
czasem i przemijaniem
aby w domu jego razem trwać mógł i działać
jeszcze tą chwilę
i jeszcze tą następną
rodzić się i umierać dla siebie nawzajem
Jeżeli to nie jest miłość
To nie wiem czym jest wcale
Jakże krucha jest jego konstrukcja
Jakże delikatna równowaga tkwi u podstaw trwania
jego świętej komunii nieustannej
Ten cud życia człowiek który choć go nie rozumie
śmie traktować niczym przedmiot by użyć dla siebie
dawnymi czasy pochłaniał by sam przetrwać
lecz teraz
pożera dla miłych mu doznań z samej jego konsumpcji
Brak wyżej stojącego niż ja organizmu
pozwala mi sądzić że mam prawo do czyjegoś ciała
sami je sobie przyznaliśmy wieki temu
bez żadnej refleksji co znaczy w istocie
zgoda na śmierć uznanych na wstępie
za mniej rozumne istot
(nie osądzi nikt przecież zwycięzcy)
Tak myśleć może jedynie życie które samo siebie nazwie
Koroną Wszelkiego Życia
Człowiekiem
Ostatecznym Drapieżnikiem
Jakże więc tolerować moglibyśmy inną
równą sobie istotę lub stojącą wyżej
Jakie jeszcze prawa nadamy sobie sami
nawet wbrew samej naturze materii ciała jaźni
jak daleko zbłądzimy w samookreśleniu
zanim rozpadniemy w nicość i chaos bezwładny
na żadnej prawdzie poza chęcią użycia nie oparty
Popatrz na człowieka
spójrz jak szamocze się warczy i gryzie
walcząc o samozbawienie samouwolnienie
Kiedy ze ślepego zwierzęcia jest w nim wciąż tak dużo
i zysk chwilowy przekłada tak wielu ponad sens każdy
Kiedy już zwątpiwszy we wszelką nadzieję
Nieoczekiwanie i wbrew wszelkim planom
z chwilą gdy zawieszonego w pustce znajdzie siebie
samozagłada jedynym pozostanie celem
czy znajdzie ucieczkę
pomiędzy samopodpaleniem
a chwilą nim spłonie niczym cienki skrawek siebie
W tej chwili dla jego bytu sensu najważniejszej
nie mogąc już w żaden sposób liczyć na siebie
czy będzie ratunek
Czy nadejdzie Boskie oświecenie
Czy niebyt okaże się prawdziwie jedynym słusznym i właściwym celem
Ziemia jest tylko jedną małą kroplą błękitu
Lecz ludzie są ślepi i nic tego nie zmieni
najpierw sprawdź czy Twoje serce jest we właściwym stanie, czy nie trzeba go naprawić, ale naprawić to sobie sam musisz, Bóg Ci nie naprawi, daje oczywiście nowe serce, a serce patrzy przez pryzmat doświadczeń.ale energia z serca człowieka może płynąć do drugiego serca człowieka.
report
Ok. Chodziło mi bardziej o to, że uznaję ten świat za zbyt niepewny i zmierzający do samozagłady. Powoływanie do istnienia na nim nowych istnień uważam za bardzo nieodpowiedzialne działania rodziców. Nadchodzi katastrofa.
report
gdybym miała wyjść za mąż, to zdecydowałabym się na dziecko. nie boję się katastrofy. zaczynam życie, zaczęłam o poszukiwania pracy. mam dobrą pracę, dobre pieniądze, ale czy muszę tam pracować. zmiany są czasem fajne i potrzebne w życiu.
report
Good for You! Powodzenia. Pięknie jest żyć bez obaw. Taka powinnaś być w tej chwili swojego życia, odnajduje to jako piękne i tego się trzymaj. Jak najdłużej. Myślę, że powinnaś jeszcze zdążyć. Oby Twoje życie było spokojne i szczęśliwe, niech ominą Cię problemy, niech ominą Cię trudności, obyś zawsze odnosiła sukcesy, oby omijały Cię wszelkie troski i cierpienia a te które napotkasz pokonane wzmacniały Cię i czyniły jeszcze piękniejszą, obyś zawsze miała cierpliwość, zrozumienie, uważność i determinację konieczną do ich przezwyciężenia. Całym sercem Pozdrawiam skądś z tej małej błękitnej kropki zawieszonej w wielkim czarnym kosmosie:)
report