Zmiana sposobu prezentacji
Idę i nikt mnie nie widzi
zła myśl się w głowie budzi
przemykam chyłkiem pod ścianą
samotny w tłumie ludzi
Zgubiłem kartkę z adresem
nie znajdę domu ni klatki
o drogę spytać nie sposób
we wszystkich uszach słuchawki
Jest wreszcie jeden, któremu
zabrakło prądu w baterii
przepraszam chciał bym zapytać
mówię już bliski histerii
Chcesz pan odpowiedź otrzymać
to wyślij pan ems-a
albo skontaktuj się mailem
wreszcie to włącz gps-a
I odszedł ja stoję zdziwiony
w ulicy pełnej słońca
w jakim języku on mówił?
(...)
--- full text ---
Pierwsze umysłu wytchnienie
po długiej niewoli
czy w progach tych wytrzeźwienie
godnie żyć pozwoli
INWOKACJA
Izbo ostojo moja
sama jesteś w sobie
jak cię wyklinać potrzeba?
ten tylko się dowie kto tu trzeźwiał
i widział urok twój wątpliwy
kto poruczeń twych doznał?
i wyszedł stąd żywy
ten się nad losem ukoi
swe życie osądzi
głupiec z nadzieją powróci
mądry tu nie zbłądzi.
P A N M A T E U S Z
Czyli
ostatnie trzeźwienie przed prawdą
(...)
--- full text ---
Każdy myśli że lepiej innemu na świecie
że ma więcej i czemu nie mnie tylko jemu
jak byś nie miał na miarę
żył w nędzy lecz schludnie
każdy losu doświadcza
tkwi we własnym gównie
Los jest miarą goryczy
nie zdarzy się cud
nad poprzeczkę nie sięgaj
lepszy własny smród
Bo jemu się udało - bogaty, szczęśliwy
ja ubogi bez wiary jednak sprawiedliwy
on się nosi z zamiarem
ja z troską o jutro
mnie szmata z overallu
jemu z norek futro.
Co prawdą się pokaże
kto dostąpi drogi
czy on odziany w futro
czy też ja ubogi
(...)
--- full text ---
Na drogę niepewną idąc
staraj się pamiętać
czy grosz wart przemijania
czy ludzka udręka
Odeszli cicho stąpając po pustynnym piasku
nadzieją świt wiedziony - zmierzchu nikt nie pewien
co siłę daje by przeżyć, każda chwila troską
i niebo obce i ziemia
dlaczego miłością sumienie gasić potrzeba
szczęściu zadać razy
przeżyciu szansę dając wypełniać rozkazy
By bliskim wiarę oddać
wartość życia zgubić
czemu się nie sprzeciwiasz i strzelasz do ludzi
Jednak dla siebie to robisz pozbawiając innych
dasz wiarę że tą minę podłożył niewinny
być może bronił się tylko przed najeźdźcy siłą
i jemu też zabijać wcale nie jest miło
Ty tu dla chleba zabijasz - on się tylko broni
(...)
--- full text ---
Wskazane by było żeby
mieć tyle by wystarczyło
zapewnić wszystkie potrzeby
i wtedy było by miło
Nie szukać i nie zabiegać
nie starać o każdą rzecz
w dostatki opływać co dnia
czyli po prostu mieć
Mieć dom z ogrodem i auto
i basen też warto chcieć
w noc każdą z inną kochanką
rozpinać amora sieć
Tak żyć bez trosk i kłopotów
mając wciąż pełen trzos
nie bacząc na innych losy
na siebie mieć tylko wzgląd
Wspaniałe to było by gdyby
nie jeden prosty fakt
żyć w dobrobycie się nie da
(...)
--- full text ---
Pamiętać podobno miałem
może powinienem
przypomnieć sobie a jednak
żyję z zapomnieniem
Niepamięć nosząc w sobie
sam nie znajdę siebie
bo nie pamiętam o tym
co wiem a czego nie wiem
Tak trudno iść do przodu
droga życia kręta
nie łatwa to jest sprawa
gdy się nie pamięta
A może dla wygody
myśl się w głowie pęta
żyć sobie po swojemu
i nic nie pamiętać
K.eL.
Proza przekazem jest prosta
niczego nie zmienia
wiersz metaforą się jawi
zmusza do myślenia
Dalibóg czemu karzesz
mnie takim brzemieniem
dajesz się cieszyć rymem
nad ludzkim cierpieniem
Pozwalasz poznać prawdę
o życia wartości
dostąpić strofy poznania
zbłądzić do litości
Uczuć zapewnić dostatek
rymem dociekliwym
swe myśli oddać spragnionym
wersem sprawiedliwym
Nie czekając na poklask
poezji dać rację
wartości oddać innym
(...)
--- full text ---
Na ziemi żyją ludzie
tej prawdy się nie da wykluczyć
lecz jak się mają traktować
tego się muszą nauczyć
Dla wszyskich miejsca jest dosyć
ale nie każdy to czuje
na pozór tyle przestrzeni
a jednak dla wielu brakuje
Ludzie na świecie są różni
poważni i całkiem dziecinni
patrzący trzeźwo na życie
zwyczajni - no i ci ,,inni''
Innym jest czarny wsód białych
i żółty na śniegu bieli
inni są ci co kochają
inaczej niż wszyscy by chcieli
Zbyt ciasną się wyda planeta
żyjącym na wąskiej przestrzeni
nietolerancji poglądów
(...)
--- full text ---
Dość już tego - odchodzę
znosić baty losu do czasu można tylko
zbyt wiele kłopotu nie sprawię - już mnie nie ma
teraz sama ze sobą poradzisz sobie lepiej
już moją osobą się nie przejmiesz
nie spytasz, nie wyjaśnisz sprawy
co było to minęło, dosyć tej zabawy
Ja już wolny, swobodny
teraz mogę wszystko
pojechać dokądkolwiek
choć z jedną walizką
Mam czasu dość na rzeczy, których nie robiłem
mieć mogę to co chciałem, za co kiedyś piłem
To wspaniałe - prawda
lecz w gardle to kością mi uwięzło
po prostu zerwałem z miłością
Czym że jest więc ta wolność, której tak pragnąłem
czy życie wolnym da szczęście
czy tak to pojąłem
(...)
--- full text ---
Dom rodzinny to miejsce święte
nigdy nie pozwolę go znieważyć
to miejsce przy stole
to jest azyl do którego wracasz
tutaj spotykasz siostrę
spotykasz też brata
Stąd wyszedłeś na drogi życia swego kręte
tutaj powrócić możesz, nigdy nie zamknięte
drzwi tego domu będą przed tobą
nigdy swą osobą nie wywołasz tu strachu
obawy i drogą którą podążać będziesz
nie znajdziesz przed sobą lepszego miejsca
Teraz na swoim jesteś i czas nastał inny
gdziekolwiek byś się nie znalazł
zawsze dom rodzinny najdroższym ci będzie
pojąć już nie zdołasz
w nim czeka Matka twoja, która tęskni - woła
Ojciec twój ukochany, który radą służy
Jeśli dziś zagubiony jesteś w swej podróży
i życia swego temat spuściłeś już z tonu
(...)
--- full text ---
