Zmiana sposobu prezentacji
Ten tekst stworzyłam jakiś czas temu, w ramach eksperymentu... eksperymentalnej analizy osobowości. Brzmi poważnie, choć to takie moje przemyślenia na temat ludzi i ich "pociągowych" zachowań.
Wstawiam w ramach wyrazu miłości do wszelkiego rodzaju dziwactwa, dziwności i zdziwaczałości. A także w ramach szczerej miłości do podróży pociągami.
Uwielbiam obserwować ludzi i uwielbiam jeździć pociągami. A jeśli się to połączy, wychodzi sytuacja wprost idealna. Niby zwyczajna podróż z Gdańska do Krakowa stanowi dla mnie swoiste studium psychologiczne postaci.
Gdańsk Główny, wszystko świetnie. W przedziale ja, naprzeciwko mnie młody mężczyzna, obok niego młoda kobieta. Pociąg rusza, facet twardo zabiera się za lekturę gazet. Jest 6:11, czyli godzina, która dla mnie nie istnieje, ale on najwyraźniej jest w doskonałej formie. Najpierw "Rzeczpospolita", przeczytana w dwadzieścia minut od deski do deski. Potem "Gazeta Prawna". Cała. Absolutnie cała. Jestem pod wrażeniem. Chwilka przerwy na zjedzenie ciasteczka z Warsu i dalsza lektura. "Forbes". Przyklejam twarz do szyby i słyszę tylko przewracanie kartek. Nagle cisza. Przeczytał wszystko, co do jednej linijki. Chapeaux bas, proszę pana.
Potem zapada w drzemkę, chociaż odpowiedniejszym określeniem byłby chyba "sen zimowy", bo nie budzi się aż do Warszawy (...)
--- full text ---
