świetne, w całości, ze wszystkimi słówkami, i z bratkami, iii cudny podpis i cudna ramka, o jak dobrze, że jednak wpadła mi w kopytka trumlowa klamka:))
moja matka była chyba z podobnej laurki. tyle że po raz pierwszy pokazała misie ta laurka, zamiast z dwoma groszami, to ze starą piątką z rybakiem, taką monetą z niklu, zdaje się. szłyśmy, ja i matka, ulicą w wielkim mieście, późnym wieczorem; jadłyśmy rurki z kremem; miałam może ze cztery lata? w podcieniach mijanego domu siedział jakiś zgięty kontur, ledwo rozświetlany przez elektryczność miasta: wysunęła się z niego ręka, trochę jak z automatu z rękami, i matka włożyła w nią pieniądze. idziemy dalej, kończymy te wafle z kremem, a matka mówi między jednym a drugim chrupnięciem: wiesz, to były nasze ostatnie pieniądze - to co teraz będzie? - pyta dzieciak stropiony. - jak to co? - teraz wracamy do domu :) i został ten dzieciak wzięty za rękę i po raz pierwszy, chociaż nie ostatni przekonał się, że chociaż ludziom naturalnie jest potrzebna forsa, to i bez niej można poczuć spokój i ufność, jakich - zdarzało się - że i z dużymi pieniędzmi później nie zaznał, chociaż bardzo się starał, żeby poczuć wtedy spokój i ufność. możliwe, tak, prawdopodobne, że jednak domy, o których wie się: mam dokąd wracać - zaczynają się od czego innego niż forsa, która ma dopiero magicznie zarobić na spokój, na sens, na rzeczywistość
Jest taki czas. A nazywa się go Czasem Pierwszym. I wiesz co, Issa, wiele mi się wspomniało wraz z Twoją opowieścią. Fajnie, że wpadłaś, lubię słuchać... hej:)
te dwa grosze, to po to, aby je wrzucić do fontanny, czy jeziora jakiego, że się wróci tu. albo, że na szczęście (plusk plusk i ręce w kieszeniach, a kieszenie jak ocean...:)
wrzucanie dwóch groszy czasem zaskakuje. W Rzymie nie wrzuciłem do fontanny bo nie chciałem powrócić a wróciłem bo musiałem. We Florencji mnie okradli do naga a konsulat był w Rzymie. Coś jak z Twardowskiego :)
żandarmi ubrali jednak i odtransportowali do wagonu bym nie zaginął ;) Nawet bilet kupili :) Ich uprzejmość bardzo kontrastowała z postawą biurokratów w konsulacie polskim w Rzymie którzy mnie oskarżali o sprzedaż paszportu i nie dali nawet należnego w takim wypadku 10 dolarów na hamburgera ;)
świetne, w całości, ze wszystkimi słówkami, i z bratkami, iii cudny podpis i cudna ramka, o jak dobrze, że jednak wpadła mi w kopytka trumlowa klamka:))
report
jjeju:) dzięki z ukłonem :))))
report
;d
report
no przecie..
report
:)
report
jak w pierwszym kolorowym telewizorze sprzed lat :)
report
yhy:) i jak w pierwszych laurkach, tych z przedszkola. bratki z kolorowym środkiem, falbankowymi płatkami i trzema, pięcioma kreskami...
report
kartką stworzyłaś atmosferę epoki która przeminęła :)
report
moja matka była chyba z podobnej laurki. tyle że po raz pierwszy pokazała misie ta laurka, zamiast z dwoma groszami, to ze starą piątką z rybakiem, taką monetą z niklu, zdaje się. szłyśmy, ja i matka, ulicą w wielkim mieście, późnym wieczorem; jadłyśmy rurki z kremem; miałam może ze cztery lata? w podcieniach mijanego domu siedział jakiś zgięty kontur, ledwo rozświetlany przez elektryczność miasta: wysunęła się z niego ręka, trochę jak z automatu z rękami, i matka włożyła w nią pieniądze. idziemy dalej, kończymy te wafle z kremem, a matka mówi między jednym a drugim chrupnięciem: wiesz, to były nasze ostatnie pieniądze - to co teraz będzie? - pyta dzieciak stropiony. - jak to co? - teraz wracamy do domu :) i został ten dzieciak wzięty za rękę i po raz pierwszy, chociaż nie ostatni przekonał się, że chociaż ludziom naturalnie jest potrzebna forsa, to i bez niej można poczuć spokój i ufność, jakich - zdarzało się - że i z dużymi pieniędzmi później nie zaznał, chociaż bardzo się starał, żeby poczuć wtedy spokój i ufność. możliwe, tak, prawdopodobne, że jednak domy, o których wie się: mam dokąd wracać - zaczynają się od czego innego niż forsa, która ma dopiero magicznie zarobić na spokój, na sens, na rzeczywistość
report
:)
report
Jest taki czas. A nazywa się go Czasem Pierwszym. I wiesz co, Issa, wiele mi się wspomniało wraz z Twoją opowieścią. Fajnie, że wpadłaś, lubię słuchać... hej:)
report
Czas Pierwszy. Yhm. Chyba mniej więcej wiem, o czym mówisz. hej, e. :)
report
te dwa grosze przysłaniają mi jezioro:) (no chiba, że na kawkę z automatu:)
report
te dwa grosze, to po to, aby je wrzucić do fontanny, czy jeziora jakiego, że się wróci tu. albo, że na szczęście (plusk plusk i ręce w kieszeniach, a kieszenie jak ocean...:)
report
wrzucanie dwóch groszy czasem zaskakuje. W Rzymie nie wrzuciłem do fontanny bo nie chciałem powrócić a wróciłem bo musiałem. We Florencji mnie okradli do naga a konsulat był w Rzymie. Coś jak z Twardowskiego :)
report
nago z Florencji do Rzymu? rajuśku...
report
żandarmi ubrali jednak i odtransportowali do wagonu bym nie zaginął ;) Nawet bilet kupili :) Ich uprzejmość bardzo kontrastowała z postawą biurokratów w konsulacie polskim w Rzymie którzy mnie oskarżali o sprzedaż paszportu i nie dali nawet należnego w takim wypadku 10 dolarów na hamburgera ;)
report
uff, niezła historia, niby brzmi zabawnie, ale tak naprawdę porażająco
report
sentyment do złodzieja do dziś we mnie siedzi ;)
report
okradli do naga:):):) zaraz zejdę, Ty to masz pozytywny stosunek do nieszczęść, a jak Ci nie daj Bóg dom spalą, to że co? :););)
report
czemu od razu czarne ewentualność? Póki co to dom stoi. Nawet bolid może spaść na jego dach ;)
report
do fontanny grosik wrzuć ...
report
uzbiera się z tego góra grosza... :)
report
:) to ja wtrącę nawet trzy grosze ;))
report
:) to ja zaparzę herbatę :):)
report
suuuuper:))))
report
:)
report
świetne! Z uśmiechem Te
report
czasem ma się takie odjechane dni... :)
report