Ech, na tą chwilę nie mam nic mądrego do powiedzenia. Poezja swojego czasu była sposobem na obcowanie z transcendencją. Teraz jest transcendencja już bez poezji, i poezja staje się niepotrzebna. A może nie? Nie wiem, wszystko jest bardzo zagmatwane na tę chwilę, której zapomnę, która minie bez śladu. Może za pół roku będę coś wiedział w tematach, które piszemy, póki co skupiam się na czym innym - i jestem na prawdę skupiony na swoich myślach : ).
Mogę powiedzieć, że "społeczną" rolę wierszy w ogóle wykluczyłem ze swojego myślenia. One nie mają żadnego znaczenia, oprócz tego, które im nadajesz, pisząc. Mają znaczenie, kiedy piszesz, to wtedy wydaje się czymś cholernie istotnym. Przez jakiś czas, dopóki wiersz w Tobie emanuje, ma jeszcze znaczenie, żyje. Ale później umiera. Nie łudzę się, że moje wiersze mogą mieć znaczenie dla innych, bo nie jestem ani Miłoszem, ani Herbertem, a też takich rzeczy, jakich w tamtych latach się szukało u Miłosza albo Herberta, dzisiaj szuka się np. w psychologii albo na coachingu. Świat się zmienia, Jacek Dukaj wieszczy zmierzch literatury, cóż, wychodziłoby, że mimo młodego wieku jestem dinozaurem. Ale rzeczywistość to jeszcze co innego niż dyskurs, nie ważne, z której strony dyskurs. Kontakt z żywym człowiekiem jest czym innym, niż czytanie o nim choćby nawet u nie wiem jakiego mistrza pióra. To tyle moich mądrości, pozdrawiam. Adam Pietras.
piszesz jak(o) autor, a wiersz może mieć znaczenie dla innych, mimo, że sam mu go nie nadajesz, nie przypisujesz i - najczęściej - nie poznasz. Do tego celu ne musi być arcydziełem, choć najczęściej musi dać się przeczytać. Lub odczuć.. nie wiem co to jest.. na czym polega.. to.. random..
No tak, tylko wiesz, ja się (nie tylko się, tylko w ogóle poezję współczesną) porównuję do poezji "z tamtych lat". Nie mówię, że to nie może mieć znaczenia "estetycznego", tj. innymi słowy "na chwilę", może to ma jakieś znaczenie w sensie, że ktoś poczuł to co ja, jako forma kontaktu. Ale to jest możliwe bez poezji, w zwyczajnych i prostych słowach. Poezja jak dla mnie, na dzisiaj, jest kwiatkiem do kożucha, czymś w rodzaju dewocji. Nieszkodliwa, nawet ładna, ale żeby aż tyle czasu temu poświęcać? Przynajmniej ja tak to widzę. Zauważ, zastanawiam się nad społeczną rolą poezji i na dzisiejsze czasy jej nie widzę, poza formą kontaktu pomiędzy tymi, którzy sami piszą, jak Ty i ja w tym momencie.
nie musi poczuć tego co Ty, tylko pod wpływem tego co Ty, czuje swoje, czy zbieżne.. społeczna.. ale zawsze są ludzie, którym tylko miska ryżu (i pozłoconego, niech..) nie wystarcza.. wemą słowo, nie społecznie i bez misji z żadnej strony..
No widzisz, całe jakoś tam myślące życie, tj. mniej więcej od 16 roku życia myślałem o tym, że mi nie wystarcza miska ryżu. A w miarę dojrzewania zaczynam mieć wrażenie, że posada menadżera, dobry samochód i kredyt ma znacznie więcej sensu, niż cała ta niepełnosprawność związana z talentem.
Wiesz, może to moja mocno osobista sprawa, że pisanie łączę z brakiem tego, a mi chodzi o ukierunkowanie egzystencjalne którego w ogóle nie mam. Jak Kolega (taki mocniejszy w przekazie językiem Radio Maryja) pisał o tym, że bezdomność go czeka, ja to bardzo dobrze rozumiem, bo... brak sensu w czymkolwiek, poza wzlotem i jakimś trzymaniem się we względnym pionie dla samego siebie. Wielki, egzystencjalny lęk. Wielkie, niezaspokojone potrzeby emocjonalne, których szuka się w swojej wykoślawionej wersji religii. Poczucie odrzucenia, w sumie zaindukowane a nie realne. Ale najgorsze jest pytanie o sens wszystkiego, każdy je zna, ale jak się jest mną, to ono nie daje spać, nie daje wypić kawy rano, nie daje pracować, nie daje żyć. Pytanie o sens wszystkiego, a mi się ono z racji mojej praktyki nieodrodnie kojarzy z twórczością. Święty? Przeklęty? Nie wiem. Wariat z pewnością. Pozdrawiam.
Exusez moi za wczoraj, ale nic nie robi lepiej niż wypłakać się przez internet koleżance po piórze. A tak serio, jestem ciekaw co inni piszący myślą o pisaniu, szczególnie pod względem tego, w jakim właściwie celu to robią. Pewien krytyk, kiedy go o to zapytałem, stwierdził, że to irracjonalne i nie ma co zadawać takich pytań. Hm, niewykluczone. Ok, zmywam się, pozdro!
Proszę nie trzaskaj drzwiami - obraz Jacka Yerki, polecam loooooknąć.
report
lukłam .. proszę nie zatrzaskuj drzwi..
report
To już trzeci tytuł tego obrazu.
report
widziałam jeszcze "nie trzaskać drzwi!" ;))
report
No bo jak tak tylko trzaskać i trzaskać te drzwi... To nie powinno tak być...
report
by cierpiały by..
report
Może. Wiersz żyje / wiersz pije.
report
raz puszczony..
report
Może...
report
Wiersz - jakieś zaświatowe "ja" które cię rozsadza. Trudno powiedzieć, o co w tym chodzi, bo to ekstaza. Za tym "ja" z resztą się bardzo tęskni.
report
czasem piszę jedno, a napiszę drugie..
report
Ech, na tą chwilę nie mam nic mądrego do powiedzenia. Poezja swojego czasu była sposobem na obcowanie z transcendencją. Teraz jest transcendencja już bez poezji, i poezja staje się niepotrzebna. A może nie? Nie wiem, wszystko jest bardzo zagmatwane na tę chwilę, której zapomnę, która minie bez śladu. Może za pół roku będę coś wiedział w tematach, które piszemy, póki co skupiam się na czym innym - i jestem na prawdę skupiony na swoich myślach : ).
report
Mogę powiedzieć, że "społeczną" rolę wierszy w ogóle wykluczyłem ze swojego myślenia. One nie mają żadnego znaczenia, oprócz tego, które im nadajesz, pisząc. Mają znaczenie, kiedy piszesz, to wtedy wydaje się czymś cholernie istotnym. Przez jakiś czas, dopóki wiersz w Tobie emanuje, ma jeszcze znaczenie, żyje. Ale później umiera. Nie łudzę się, że moje wiersze mogą mieć znaczenie dla innych, bo nie jestem ani Miłoszem, ani Herbertem, a też takich rzeczy, jakich w tamtych latach się szukało u Miłosza albo Herberta, dzisiaj szuka się np. w psychologii albo na coachingu. Świat się zmienia, Jacek Dukaj wieszczy zmierzch literatury, cóż, wychodziłoby, że mimo młodego wieku jestem dinozaurem. Ale rzeczywistość to jeszcze co innego niż dyskurs, nie ważne, z której strony dyskurs. Kontakt z żywym człowiekiem jest czym innym, niż czytanie o nim choćby nawet u nie wiem jakiego mistrza pióra. To tyle moich mądrości, pozdrawiam. Adam Pietras.
report
piszesz jak(o) autor, a wiersz może mieć znaczenie dla innych, mimo, że sam mu go nie nadajesz, nie przypisujesz i - najczęściej - nie poznasz. Do tego celu ne musi być arcydziełem, choć najczęściej musi dać się przeczytać. Lub odczuć.. nie wiem co to jest.. na czym polega.. to.. random..
report
No tak, tylko wiesz, ja się (nie tylko się, tylko w ogóle poezję współczesną) porównuję do poezji "z tamtych lat". Nie mówię, że to nie może mieć znaczenia "estetycznego", tj. innymi słowy "na chwilę", może to ma jakieś znaczenie w sensie, że ktoś poczuł to co ja, jako forma kontaktu. Ale to jest możliwe bez poezji, w zwyczajnych i prostych słowach. Poezja jak dla mnie, na dzisiaj, jest kwiatkiem do kożucha, czymś w rodzaju dewocji. Nieszkodliwa, nawet ładna, ale żeby aż tyle czasu temu poświęcać? Przynajmniej ja tak to widzę. Zauważ, zastanawiam się nad społeczną rolą poezji i na dzisiejsze czasy jej nie widzę, poza formą kontaktu pomiędzy tymi, którzy sami piszą, jak Ty i ja w tym momencie.
report
Wrzucam coś, co ew. może dla kogoś coś znaczyć.
report
nie musi poczuć tego co Ty, tylko pod wpływem tego co Ty, czuje swoje, czy zbieżne.. społeczna.. ale zawsze są ludzie, którym tylko miska ryżu (i pozłoconego, niech..) nie wystarcza.. wemą słowo, nie społecznie i bez misji z żadnej strony..
report
No widzisz, całe jakoś tam myślące życie, tj. mniej więcej od 16 roku życia myślałem o tym, że mi nie wystarcza miska ryżu. A w miarę dojrzewania zaczynam mieć wrażenie, że posada menadżera, dobry samochód i kredyt ma znacznie więcej sensu, niż cała ta niepełnosprawność związana z talentem.
report
człowiek się zmienia... a i sam przed sobą stawia zagadki..
report
Wiesz, może to moja mocno osobista sprawa, że pisanie łączę z brakiem tego, a mi chodzi o ukierunkowanie egzystencjalne którego w ogóle nie mam. Jak Kolega (taki mocniejszy w przekazie językiem Radio Maryja) pisał o tym, że bezdomność go czeka, ja to bardzo dobrze rozumiem, bo... brak sensu w czymkolwiek, poza wzlotem i jakimś trzymaniem się we względnym pionie dla samego siebie. Wielki, egzystencjalny lęk. Wielkie, niezaspokojone potrzeby emocjonalne, których szuka się w swojej wykoślawionej wersji religii. Poczucie odrzucenia, w sumie zaindukowane a nie realne. Ale najgorsze jest pytanie o sens wszystkiego, każdy je zna, ale jak się jest mną, to ono nie daje spać, nie daje wypić kawy rano, nie daje pracować, nie daje żyć. Pytanie o sens wszystkiego, a mi się ono z racji mojej praktyki nieodrodnie kojarzy z twórczością. Święty? Przeklęty? Nie wiem. Wariat z pewnością. Pozdrawiam.
report
"Melanchoia - odpoczniesz w jej ramionach ; )." (by Kumplo)
report
na wiosnę ożyje :) dusza cały czas podnosi:)
report
Exusez moi za wczoraj, ale nic nie robi lepiej niż wypłakać się przez internet koleżance po piórze. A tak serio, jestem ciekaw co inni piszący myślą o pisaniu, szczególnie pod względem tego, w jakim właściwie celu to robią. Pewien krytyk, kiedy go o to zapytałem, stwierdził, że to irracjonalne i nie ma co zadawać takich pytań. Hm, niewykluczone. Ok, zmywam się, pozdro!
report
dobrego irre..
report
Dziękuję. Kojarzy mi się ze sztuką japońską. :)
report
przypadkiem byłam ostatnio na wystawie awangardy japońskiej lat .. dawnych.. ale tam były inne klimaty :))
report
:)
report