Na zakręcie w samym centrum moich przepaści
czekał na ostatnie słoneczne promienie.
Przy nim mój tachometr kazał sobie zrobić przerwę.
Zmieniłem kierunek, ujechałem już trochę w górę.
Powoli wymyślam sobie przyszłość, nie bacząc na karty tarota.
I znów zamykam oczy przy nieprzewidzianych ciarkach.
Sięgam kosmosu za sprawą niewidzialnego zapachu.
Nie bój się, nauczę się ciebie...
Nie szukaj powodów, bym z powrotem zamienił się w żabę.
Mały książę uwielbia twój zapach na swojej skórze,
a róże wcale nie muszą słać nam dywanów.
Wystarczy te kilka wzgórz, które już zwiedziliśmy.
Kraków, 27.08.2010
Nie bój się, nauczę się ciebie... :))
report
to mTwoj pierwszy wiersz?
report
Nie, zdecydowanie nie, zresztą zapraszam: www.robert-trybus.blog.onet.pl
report
w pierwszej zwrotce usunęłabym to 'moje'... Dobrego :)
report
Tak, zdecydowanie nie, Robercie. Odwiedziłam, kłamiąc:( ...
report
A to ciekawe :P
report