Zmiana sposobu prezentacji
Piaski czasu
Przez klepsydrę
Cisną
Na drugą stronę
Złotej rzeki
Bursztynowy cień rzucają
W krąg wirują
Się wyprzedzają
I każde chce być pierwsze
Zamknąć sztylet czasu
Straciliśmy wartość
W braterstwie popłoch
Prosta droga
Krzywą się stała
Długi most omijany
Krótki przechodzony
Wczoraj było lepiej
Dzisiaj jest łatwiej
Ziemi jest coraz mniej
Nie wystarczają gleby
Więcej ludzi
Mniej miejsca
Walory krwi
Rozmyte łzy
Na szkle
Ziemia jest taka sama
To my robimy się mniejsi
Czymże jest świat
Okryty miarem słów
Czymże jest 3 ziemia
W sercu skrywana
Czymże jest przepaść
W łzach topiona
Wieszak na słowa
Szata przedziurawiona
Błąkana melodia
Po lesie myśli
Próbuje ułożyć
Rozsypany świat
W rytm uderzają
Zdrady bębny
I potok rany otwiera
Krew po policzku spływa
Już nie kocham
Nie ma miłości
W alfabecie
Pocałunki bez wyrazu
Wiersze poety nie są
Ja nie jestem człowiekiem
