Zmiana sposobu prezentacji
Zaczaruj mnie
Marzyć mi się chce
Pozwól mi blisko być
Nawet gdy zacznę śnić
Przytul mnie snami
Otul rękami
Codziennie żyj
Chwilami mil
U Twego boku
Nie opuszczaj mnie po zmroku
Gdy innym źródłem popłyniesz
Sam mi nie zginiesz
Spotkamy się razem
W morzu gwiazd i marzeń
Zaczaruj mnie
Bo Ty wiesz czego ja chcę
Piaski czasu
Przez klepsydrę
Cisną
Na drugą stronę
Złotej rzeki
Bursztynowy cień rzucają
W krąg wirują
Się wyprzedzają
I każde chce być pierwsze
Zamknąć sztylet czasu
Tylko Ty
Liczysz się dla mnie
Tylko Ty ocierasz z oczu mych łzy
Prostą ścieżkę mi wskazujesz
Jesteś ze mną i to czuję
Dotykasz mnie swoimi rękami
Uciekasz ze mną przed moimi lękami
W oddali słyszę Twój głos
Przechodzi przez bolesny cios
I omija inne szerokim łukiem
Uderzając w ścianę z dużym hukiem
W ramionach otulasz moje ciało
A ono nie chce mało
Chce więcej i na zawsze
Wspierać myśli nasze własne
Nie przegap cierpienia
Miłość świat na nowo zmienia
Sprawia że inaczej patrzysz
Chłonąc ogniem garść rozpaczy
Ogień serce rozpala
W iskrze cierpienia lekka gwara
Żyj na nowo
Ucz się miłości
Bo miłość bez cierpienia
Nie ma wartości
Straciliśmy wartość
W braterstwie popłoch
Prosta droga
Krzywą się stała
Długi most omijany
Krótki przechodzony
Wczoraj było lepiej
Dzisiaj jest łatwiej
Ziemi jest coraz mniej
Nie wystarczają gleby
Więcej ludzi
Mniej miejsca
Walory krwi
Rozmyte łzy
Na szkle
Ziemia jest taka sama
To my robimy się mniejsi
Ale gdy świt zamknął obraz czarny
Serce oddało żywot ostatni taki marny
Nocne ludki pousypiały
Z drzewa liście pospadały
Z ziemi kwiat wyrasta
Na niebie góruje złota gwiazda
Niebo jaśniejsze się zrobiło
Pokonując noc niemiłą
Choć w mroku uczucia mocniejsze
W akompaniamencie gwiazd truchlejsze
Ale po jasnym dniu
Przyszedł czas snu
Tajemnice nocne
Obok drzewa śpiące
Płonie słońca blask
Lecą iskry
Po niebie suną
Małe odciski
Tęczowa meduza płynie
Po deszczyku letnim
Z kolorów słynie
Po dwóch stronach lustra
Liście się unoszą
Na wietrze oddechu
Krople deszczu ponoszą
Usychają w milczeniu
Niech pochmurne dni
Zastąpi słońca blask
Pokryje łąki chwilami mil
By w sercu też zrobiło się ciepło
Przyjdź Panie mój
Serce me otul
Niech winne nie będzie już
Odsłoń zasłony
Niech spadną z klamr
Między biegunami ukryte tam
W uścisku dłoni
Czuciu i dotyku
Prawda przyjdzie
W zwartym szyku
Uświęć dary
Pomnóż łaski
Drzwi niech się otworzą
Wystąpią zatrzaski
Otwórz kluczem mocy swej
Zabliźnione głupoty mej
Niech serce odsłoni ukryte wnętrze
I na zawsze takie będzie
Czymże jest świat
Okryty miarem słów
Czymże jest 3 ziemia
W sercu skrywana
Czymże jest przepaść
W łzach topiona
Wieszak na słowa
Szata przedziurawiona
Błąkana melodia
Po lesie myśli
Próbuje ułożyć
Rozsypany świat
W rytm uderzają
Zdrady bębny
I potok rany otwiera
Krew po policzku spływa
Już nie kocham
Nie ma miłości
W alfabecie
Pocałunki bez wyrazu
Wiersze poety nie są
Ja nie jestem człowiekiem
