18 february 2012

poetry

AS
AS

imię róży

pierwszy ubrany był w habit. nie miał twarzy,
a może nawet głowy. tylko czerń, jakby ktoś
wyrwał kawał nocy i wepchnął pod kaptur.

drugi szkielet niewątpliwie należał do kobiety.
żaden mężczyzna nie powiązałby kości wstążkami.

przed ostatnim spotkaniem włożyła na siebie białą,
przeźroczystą suknię, której zwiewność zdawała się
wprawiać w ruch widoczne żebra. głowę miała odkrytą,
zęby zdrowe, a głębokie oczodoły nie sprawiały wrażenia
pustych.

pozycja w jakiej ich odnaleziono, była dziwna.
pewnie od setek lat patrzyli sobie w oczy.
nie znudziło im się wieczne odgrywanie śmierci.

martwi nie potrafią udawać miłości.

hossa
18 february 2012 at 19:21

jakby ktoś wyrwał kawał nocy i wepchnął pod kaptur. -jak ładnie:) imię róży, zawsze będzie mi się kojarzyć z Umberto Eco

report

AS
18 february 2012 at 19:32

szkoda, że nie można zastosować tutaj kursywy w tytule, bo mój tekst ewidentnie nawiązuje do dzieła tego pisarza; pozdrawiam:)

report

lena
18 february 2012 at 19:24

świetny:)

report

Darek i Mania
18 february 2012 at 19:27

podoba się :)

report

budleja
18 february 2012 at 23:00

heh, kojarzy mi się z Wichrowymi wzgórzami:))

report

Alutka P
19 february 2012 at 13:35

dobrze go pamiętam i porywa mnie nieustannie

report

bosonoga - Gabriela Bartnicka
20 february 2012 at 18:20

Powiało tajemnicą... I o to tutaj chodziło... Przemyślane, bardzo dobre wierszydło! Pozdrowionka:-)

report

Ustinja21
16 september 2012 at 14:25

Podoba mi się puenta. Genialne podsumowanie. Zapamiętam.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register