24 may 2020

poetry

drachma
drachma

Antropocen

Po zoonozie przyjdzie czas na wojnę

jestem jak w śpiączce
czułem się wolny a potem gdy się ocknąłem
znów byłem w tym piekle

po Warszawie jeżdżę nocą od pętli do pętli
budzę się nad ranem i tak mija mi noc
dzień w dzień

w tym samym miejscu na bajzlu
ćwiartka helu na folii aluminiowej fifką
gonię kroplę snu

mam pod powiekami Matkę bolesną
mówi Szymonie Magu
wykup nierządnicę Helenę

alt art
25 may 2020 at 09:26

od pętli do pętli, byle przez wolumen..

report

drachma
25 may 2020 at 10:02

Aż tak dobrze Warszawy nie znam, ale pel owszem zna:)

report

Towarzysz ze strefy Ciszy
26 may 2020 at 00:17

sajgon… cholera... znow jestem w sajgonie...

report

drachma
27 may 2020 at 07:45

ja w wawie ;-) https://youtu.be/bKGJFXeBazM

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register