23 august 2011

poetry

Alutka P
Alutka P

więzi

w strugach deszczu
czekasz aż zmięknę
po cichu
urodziłam dwoje
krzykiem się brzydzę
od dziecka
opowiadam palcami
raz zobaczone
bez pamięci

pięta wierci dziurę
w brzuchu
rozwinęły skrzydła zmierzchnice
ze strachu nie otwieram ust
na próżno
wyleciały wszystkie jedna po drugiej

nie będę z trzewi strząsać
hodowanej goryczy
chwytam się żelaznych prętów
odciśnięte
misterne żłobienia
na dłoniach
napis
spotkamy się w pół drogi
na wyciągnięcie ręki
bez oddechów - dotyku
i wiary
oszklić nie będzie można
niedotykalnej

Wieśniak M
23 august 2011 at 12:46

ciarki przechodzą po niektórych Twoich wierszach:))))

report

Jarosław Jabrzemski
23 august 2011 at 12:48

Touche!

report

Miladora
23 august 2011 at 13:15

Wiersz jak szyba zalana deszczem, a jednocześnie zawiera niesłychanie wyraźny obraz. I smutny, to prawda. Ech, Alutka... A to popraw - "wpół drogi" - w pół drogi. ;) Zastanowiło mnie też brzmienie "z trzewi strząsać", ale może świadomie jest tak chropowato? Dobrego bez deszczu. ;)

report

Alutka P
23 august 2011 at 16:31

WM - Jarku - Xymo dziękuję bardzo Milaczku - jak Ty ładnie opowiadasz o czytaniu - dziękuję

report

Miladora
24 august 2011 at 00:41

A jak Ty ładnie mówisz "Milaczku" - podoba mi się. :))) Aha - odbierz sobie dedykację pod "santanalia". ;) Buziak, Luteczka. :)

report

Withkacy
23 august 2011 at 19:52

dobry

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register