mnożą się wyspy
z całości kawałek
po kawałku
wyłamane zmierzchy
przymarszczenie długich zwrotnic
upalnym latem wykrzywiają tor zasadniczy
z ostrza pod zasłonę
nie trzeba udawać
zdiagnozowany lęk pozwala
na wszystko
gotowi przejść wiązką promieni
pomiędzy cierpliwością a gniewem
ostrożnie uczę się prostować
plecy i krzywizny
nie zadajesz pytań
od czasu do czasu mówisz
bez związku
nic więcej
nie powiem
albo jak Afonia
odgryzę sobie język
wewnętrzne zmagania, nieustająca próba sił. ciekawa paralela pomiędzy tym, co w środku i tym na zewnątrz. zaskakująco dobra puenta, ucinająca wszelkie animozje. piszesz dość złożone wiersze, Alutko, czasami ciężko za Tobą podążać, ale uczę się :) mam tylko wątpliwość we wskazanaym dwuwersie. czy nie powinno być: "przymarszczenie długich zwrotnic/upalnym latem wykrzywia tor zasadniczy" (?) - albo źle się wczytałam.
report
Mnóstwo pereł tutaj!
report
pięknie tutaj w sensie o wierszu -prześliczne spojrzenie -jestem pod wrażeniem i leżę kilkakrotnie rozjechany przez ten wiersz a zwrotnicy nie przestawię bo bardzo polubiłem ten wiersz:))))
report
Kaś jeżeli przymarszczenie wykrzywia - to tak :) a jeżeli zwrotnice:) dziękuję za cierpliwość Buź
report
Nicki - będziem nawlekać :) Pozdrawiam
report
Dariuszu - bardzo mi miło - Pozdrowczyk
report
A co na to pszczoły? PS Oby nie apsityria.
report
Jarku :) - przerażone odleciały w ciszy i skupieniu
report