14 august 2012

poetry

copelza
copelza

general leclerc

jesień przynosi siwe włosy babiego lata
pajączki tkają pierwsze pajęczyny
ulotne
teraz jeszcze możesz jednym gestem
zgarnąć je z twarzy
dojrzałe winogrona wyszły na wino
bardziej pomarszczone tym bardziej
słodkie
ale już oschłe
jak wytrawni gracze
zbierają ziemisty posmak południowych stoków

kasztanowce nie są już takie uwodzicielskie jak kiedyś
stoczone palce liści umierają bez szumnych zapowiedzi
cichutko
szczepią je od lat
nie widzę poprawy
a przecież tak kochamy kasztany
czekamy teraz na ostatnie leklerki
kiedyś wreszcie opadną

nawet wtedy będą musiały jeszcze poleżeć

ApisTaur
15 august 2012 at 08:18

cóż/ odczekać trochę muszę/ by móc zęby swe zatopić/ w miąższ dojrzałych gruszek//;)

report

copelza
15 august 2012 at 09:03

upraszczasz mi głębię oceanu, Apis:)))) wszystko w tym tekście to metafora, chociaż bardzo słusznie zauważyłeś, że jak poczekamy, to owoce będą miękkie i słodziutkie, hehehe. podziękował za odwiedziny:)

report

ezo**
15 august 2012 at 12:14

...najlepsze kasztany są na placu Pigalle ;)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register