moment ciszy oko cyklonu
delektuję się wspomnieniami
wyobrażeniami naszego razem
słońce na całego marca rozbechtało mech w trawie
leciutko grzeje pąki magnolii
szyba prawie ciepła
oczekiwanie i strach że za moment
ciepełko rozwieją dramatycznie wiatraczne rączki
indiańskie pohukiwania piskliwe dźwięki alarmów
ijo ijo inwazja
już wiem
dlaczego z wiekiem gdy człowiek dziecinnieje
słuch samoczynnie cofa potencjometr
przed fanatycznym uwielbieniem
nawet stara przyroda broni się sama.
kiedy słońce się uśmiechnie gdzieś zza płota/ i z serducha ciepło płynie wiejską drogą/ marcem idę wraz z przyrodą na piechotę/ nawet jeśli dziecko wnuczek tupie na mnie nogą/ :)
report
"rozbechtało" ciekawe słowo :) Och, teraz już wiem, dlaczego dziadkowie tak często "wygrzewają stare kości na słonku", to ta możliwość ukradkowego obcowania z przyrodą gdy młode próbują przestawiać świat po swojemu :)
report
aaalalee uszy rosnom końpensując heheh ( a tak na wiasem mówią - słabizna jak na "kolegę" ;))) )
report
... ja się wyobrażeniami wolę nie delektować...Biorę, co los da i cieszę się, jeśli zdołam unieść... Bardzo ładny wiersz, Drwalu - pozdro.:)))
report
super tekst... Drwalu... :)
report