pośród krzątaniny nieistotnych wyborów
nie mając cierpliwości żeby siać czy orać
błądzę ścieżkami urojonych łowców
wystygłym tropem
gałęzie ponad głową zrosły się w sklepienie
zwarte milczące bez gwiazd czy księżyca
więc żyję rytmem przekraczanych potoków
posiłków odpoczynków wygaszonych ognisk
gdy przy nich przystaję wstydząc się ukłucia
nadziei na cokolwiek ponad ług z popiołu
Dobry wiersz, Pietrek. :) Tak pomyślałam, jak niewiele mu brakuje do klasycznego białego wiersza. Ale w tej formie też biorę, chociaż gdybyś chciał się pobawić w drugą, białą wersję, to z ciekawością bym ją przeczytała. Aha - masz "łowców/potoków" - wpada na siebie to podwójne "ów", a potem masz znowu "posiłków/odpoczynków". Może przełam to - sugeruję "strumieni", a chyba jeszcze lepsze byłoby "źródeł", bardziej wieloznaczne. Dobrego :)
report
sie z tym biję, ale póki co bezskutecznie, strumienie też mi się z czymś zasonansowały, źródła nie pasują mi obrazowo-trudno je przekraczać, i wprawdzie bardziej wieloznaczne, ale o symbolikę rzeki mi szło. Pozostałych niekontrolowanych "współbrzmień" nie zauważyłem, jestem Twoim dłużnikiem, w granicach przyzwoitości i zdrowego rozsądku, rzecz jasna ;) wielkie dzięki za wgląd, pozdrawiam :)
report
Wiem, że to o symbolikę rzeki chodzi. :) Więc może strumieni jednak? A tu masz jako przykład ostatnią zwrotkę zrytmizowaną do białego wiersza - "posiłków odpoczynków wygaszonych ognisk// kiedy przy nich przystaję wstydząc się ukłucia// nadziei na cokolwiek ponad ług z popielisk - wszędzie jest po 13 zgłosek, ze średniówką 7/6. ;) Dobrego :) Aha - właśnie dodałam biały sonet - możesz rzucić okiem na rytm - u mnie jest 14/7/7. :)
report
mam obraz Pietrek:)
report