Zmiana sposobu prezentacji

7 september 2025

prose

sakura1192
sakura1192

Wiedźmóżka

Dawno, a może jednak nie tak dawno temu. W lesie pachnącym lawendą i poranną rosą, mieszkała niezwykła istotka. Nie była zwykłą wróżką, choć miała delikatne skrzydełka mieniące się w blasku. Nie była też po prostu wiedźmą, choć nosiła kapelusz z zakręconym czubkiem i potrafiła warzyć mikstury w swoim małym kociołku. Była Wiedźmóżką, najmniejszą i najbardziej pogodną z całego magicznego rodu.
Mieszkała w chatce zrobionej z kory, liści i kamyków, tuż pod starym dębem. Każdego ranka otwierała okiennice, przez które wpadały promienie słońca, a jej skrzydełka rozbłyskiwały jak tęcza.
Aja, bo tak miała na imię, próbowała od dziecka czarów.
– Abrakadabra! – wołała jak prawdziwa wiedźma, mieszając w kociołku liście i krople rosy. Ale zamiast czarnej mgły z kociołka wydobywał się słodki zapach malin.
– Trylilaj! – mówiła jak wróżka, machając różdżką z brzozowej gałązki. Zamiast zaklęcia pojawiały się motyle, które tańczyły w powietrzu. Jej czary były inne – nie straszne, nie poważne, ale pełne radości i barw.
Czasami jednak Aja siadała na kamieniu nad strumykiem i wzdychała:
– Kim ja właściwie jestem? Wróżką? A może jednak Wiedźmą?
Cały czas dziewczynce przyglądał się Księżyc. Widząc zadumę Aji rzekł:
– Jesteś Wiedźmóżką. Łączysz to, co najpiękniejsze: mądrość wiedźm i serce wróżek.
Aja (...)

--- full text ---

14 october 2012

prose

sakura1192
sakura1192

Czwarta po północy-godzina rozkoszy

Zanim otworzyła drzwi mieszkania spojrzała jeszcze raz na zegarek, była czwarta po północy. Wciąż w głowie szumiał jej szampan, który wypiła na nocy panieńskiej swojej przyjaciółki. Tej nocy przesadziła z alkoholem, świetowała a zarazem topiła swoje smutki.
      Otóż trzy miesiące temu dowiedziała się, że jej narzeczony ma od roku romans z sekretarką. Nie myślała wtedy długo, od razu wsiadła do taksówki i pojechała prosto do biura. Zastała go w objęciach owej blond włosej harpii o długich nogach. Z furią w oczach podeszła do nich i wytargała ją za włosy, przy tym wyrywając kilka. Zaś jemu wbiła nozyk do papieru w jego niewielkie ze strachu przyrodzenie. Wspominając to uśmiechnęła się do siebie i czuła, że wkońcu jest panią swojego życia.
      Wchodząc do mieszkania poczuła czyjąś obecność, nie przejęla się tym. Uznala, że rozum płata jej figle. Rozebrała się z wieczorowego stroju i weszła do sypialni w samej bieliźnie. Właśnie wtedy go zobaczyła. Stał przy oknie i wpatrywał się w jej smukłe ciało. Rozalia była brunetką o dużych zielonych oczach i porcelanowej twarzy. Mimo, iż była zgrabna, ku zaskoczeniu mężczyzny nosiła miseczkę “D”. Miała na sobie czarny koronkowy komplet, który uzupełniały podwiązki. W chwili, gdy przestała wpatrywac się w gościa, zrozumiała że stoi przed nim prawie naga. Szybko chwyciła szlafrok, który leżał na łóżku i okryła (...)

--- full text ---

16 october 2011

prose

sakura1192
sakura1192

Milczenie

Milczała.
Milczała, bo wiedziała, że to jest złe.
Milczała, bo zrobiła coś tak intymnego.
Milczała, bo musiała, wiedziała że jeśli matka się dowie,
to ona zginie.
Milczała, bo bolało, gdy sobie to robiła.
Bolało całe ciało,
a wszędzie były kawałki skóry.
Skóry, która była jej częścią.
Bała się,
że matka może to zauważyć i zapytać o blizny na ciele,
a wtedy ona nie wytrzyma
i wszystko opowie, i wtedy zginie.
Wiedziała, ze zginie. Wiedziała, ze nie da sobie rady.
Widziała to w swoich oczach, kiedy brała coś ostrego,
cięła się i nie czuła bólu.
Wiedziała, ze to było złe. To było samo zło.
Ona była zła
i wyrządziła sobie zło, bo zrobiła to sama.
Nie mogła przestać milczeć.

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register