chłód moich stóp kiedy rymujesz mnie inicjalnie
odkrywasz okaleczone pięty całujesz nadgarstki
wielbiąc zmęczone modlitwą kolana
poznajesz od zarania dziejów
zatapiasz rękę we włosy splątane zabawą z dziećmi wiatru
pochłaniasz wzrokiem widok oślepionych słońcem powiek
dotykasz ostrożnie by nie spłoszyć suchych warg malinowych
wyschniętych jak śliwka fioletowa
kochając coraz mocniej twoje rymy inicjalne
zbiżam usta swoje do ust twoich coraz mocniej
pewna naszego poematu serc i dusz
gdy kończę wers ostatni ty odchodzisz tak jak wszedłeś
czując chłód moich stóp zmarzniętych Arktyką obojętności
lepiej, lepiej, ale cholernie pracowity, że tak powiem - orka, nie erotyk ;) się przeczasownikował :)
report
Jak śliwka fioletowa? Jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.
report
mi.ość :D!
report