Zmiana sposobu prezentacji
Chciała żebym wstał
nie mogłem
Chciała zebym był
nie mogłem
Chciała żebym chciał
nie mogłem
Nie mogłem móc
dzierżoniów 2012
Nocne czuwanie nie ogolone
Brudne jak Polskie święta
Nalewasz trzęsąc się
Przegraną
To nie jutrznia
To lodówka
Z nią nie wygrasz
(...)
--- full text ---
Jak zawsze
siedziałem podparty na łokciu, wpatrując się w swoją maszynę do
pisania, która już tradycyjnie patrzyła się na mnie wyrzutem białej
kartki. Oczywiście, jakby na złość, słońce bezlitośnie wdzierało się
poprzez żaluzje. Postanowiłem założyć okulary przeciwsłoneczne. Tak, kac
jest straszny. Tym straszniejszy (przynajmniej dla mnie ) im mniej mam
do napisania. Za oknem dzieciaki tradycyjnie wyzywały się od najgorszych
skurwysynów, pizd i chujów. Słowem zwykłe zachowanie smarków w
piaskownicy. Normalnie może bym się tym zaniepokoił, ale dzieci były pod
troskliwą opieką swoich rodziców. Co było znać pokrzykiwaniami matek
(zresztą na najwyższych tonacjach) typu: Haniu zostaw chłopczyka. I
takie tam różne duperele. Na co Hania oczywiście pierdyknęła grabkami
chłopca prosto w czoło. Krzyś, bo tak miał na imię ten chłopiec.,
powiedział Hani, iż jest kurew przebrzydła. Matka Hani nie mogła
ścierpieć tak niesprawiedliwej opinii. Tak więc wtrąciła swoje trzy
grosze. Wyrażając mocno niepochlebne stwierdzenie o pochodzeniu Krzysia.
Matka Krzysia nie pozostała dłużna mówiąc to co wszyscy bywalcy
piaskownicy wiedzieli o matce Hani. Musiałem przerwać wpatrywanie się w
obrzydliwą biel kartki swymi przekrwionymi oczkami. Wyjrzałem przez
okno. Boże! Co za miód ! Dzieci po (...)
--- full text ---
Bieleszczenie białawe w swej jasnej szarości
Szeleści codzień nieprawdę
Łamie czerń czasem białawą kreską w tym żarcie niesmacznym
Oddaje co dostaje
Bywa że niechcący
A przed niezgodą na dziś
U lustra tafli
Przeczy temu
Poranniejąc boleściwie w tym „Być może”
Niczy rym mieszany „ABAB”
W tamtejszościach byłych znajdzie odwagę
A być może
A może się stanie
Zawsze z tym ”oby”
Bo wejść do piekła nie tak łatwe
Choć zdaje się
