Jedzenie - to budulec: dla mięśni, stawów, narządów, kości, mózgu...
Patrząc na ulotki reklamowe widzę : czerwone mięso, parówki, ryby (pstrągi) - unikam tych zbrodni.
Gdy raz na jakiś czas zjem zwierzęce ciało, myślę :"a może i to jest potrzebne dla organizmu - tauryna, witamina b12 i żelazo przecież trudno dostarczyć tego w diecie wegetariańskiej". Jednak po przetrawieniu kotleta schabowego, mówię sobie :"dość".
Więc, taurynę uzupełniam soczewicą i grochem, a b12 (no przecież jem jajka), białko zaś w soji...
Gdy widzę bezsens narodzin i śmierci zwierząt chodowanych, tylko po to aby je zjeść - żygać mi się chce! Masowe cmentarze w żołądkach ludzich. Ktoś -a raczej niejeden będzie się ze mną wspierał -powie: przecież mięsko jest potrzebne. Wspierać się nie chce, gdyż całego świata nie zmienie. Przecież są też poważne problemy rodzin wegetarian: "czy karmić też swoje dzieci dietą wegetariańską? czy też pozwolić im jeść mięso?". Niewiedza wielka jak góra - a zdania podzielone. Jezus powiedział przecież aby nie dzielić pokarmów, na czyste i nieczyste, zaś Budda nie dawał na to rozgrzeszenia. I co człowiek z otwartym umysłem ma robić? Wschód-Zachód (kto ma racje?)
zamieściłem to w prozie, a równie dobrze mógłby by to być dziennik...proszę o komentarz odnośnie treści - jestem ciekaw, co Trumle jedzą, trufle?
report
Rację ma ani zachód ani wschód jeno głód. Dla ogólnego bilansu materii nie ma znaczenia kto kogo zjada. Wszystko podlega przemianie. Atomy z których jesteś zbudowany mogły należeć kiedyś do dinozaura diplodoka, a kiedyś w przyszłości oddasz je wołu. W tym sensie pożeranie ( acz egoistyczne) jest sprawiedliwe. Albo Ty zjesz ich, albo oni Ciebie. Pozdrawiam :))
report
Trochę przefilozofowałeś sprawę Wieśniak M - chodzi przecież tutaj o problem cierpienia zwierząt. Masowe zabijane, dla konsumpcji - a człowiek i zwierzę to coś więcej niż atom.
report
Głód jest jeden, a metod jego zaspakajania mnóstwo:)
report
http://www.youtube.com/watch?v=Adu8SvX4eCo
report
powyżej - powody by zostać wegetarianinem:)
report
http://www.youtube.com/watch?v=xsNQSA0-GDI
report
Pamiętam jak onegdaj utonęłam w trylogii "Księga Małgorzaty" J.M. Riley, Bohaterka nie była w stanie karmić się niczym, co miało oczy. Zrobiło to na mnie wrażenie i przez pewien czas wzbudzało refleksję podobną do twoich dylematów. Minęło. Szanuję odmienności, ale na równi z własnymi wyborami. Pozdrawiam
report