cokolwiek zmieścisz w dłoni zmienia się w ostre krawędzie
między pięcioma mostami cisza, jak ciemnia snów
opowiadasz historie których nie dotknę – czasem bolą
cierpkie nuty odległe i wątłe obrazki zza
wiesz: czas pochłania burzę i nas
ale spełnia się w jednym oddechu, słowie – w chwili
w której nieruchomieje ptak i deszcz?
weź ze mnie nic i ulep dom, schowaj głęboko -
odnajdź ze mnie, to czego nie mam.
Dla mnie dobry wiersz, Janie. Jedynie pytajnik mi się nie wpasowuje w kontekst, no i tego powtórzenia bym się pozbyła - "weź ze mnie/odnajdź ze mnie" - sugeruję w poincie - "odnajdź to, czego nie mam". Brzmi klarowniej wtedy. ;) Dobrego. :)
report
brawo, JanieP.
report