6 november 2011

poetry

Sede Vacante
Sede Vacante

Twierdza kryształów

Przegryzał łańcuchy ostatkiem połamanych zębów.
Łzami, jak kwasem chciał je rozpuścić. Rękami rozszarpać ogniwa. Wściekłością złagodzić cierpienie.
Ryczał, bo wierzył, że siła rozpaczy rozkruszy mury.
Wypatrywał wolności. Lecz dwa metry pod ziemią nawet cisza inaczej smakuje.

Wysłuchiwał kroków swych katów. Kiedy przyjdą, by odebrać ostatnią nadzieję,
że zburzy ktoś mury twierdzy, pełnej małych, zakratowanych okienek.
Tej, w której umierają na torturach dzieci z  kryształu
i anioły z wyrwanymi skrzydłami, przez mrok zakute w kajdany.

Eksploduje głowa od wewnątrz. Są tu. Już siedzą w środku.
Nie padną mury więzienia. Nie uwolnią się wdychający smród fałszywych bogów.
Ostatni raz powie: Chciałem tylko być waszym bratem.
I skona u stóp pachnącego majestatu.

Gdy kroki usłyszysz,  zamknij oczy i wyobraź sobie, że to nie zaboli.
Wolność nadejdzie, gdy tylko  twe truchło po stromych skałach w morze się stoczy.
I oddech mój miły. I muzyka. Miękkość,  kolory...
Tymczasem w  kamiennym pokoju, przytul łańcuch i nasłuchuj ich kroków...

An - Anna Awsiukiewicz
7 november 2011 at 08:55

Hmm - zamyśliłam się:)Straszne te męki:)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register