13 june 2011

poetry

Ponczillo
Ponczillo

Przestrzeń

Pusty korytarz i nieme echo

wciąż czekam

kiedy przetniesz mi drogę

jak to bywało gdyś żył


Prawdziwe świadectwo Twej wiary

to Ty sam

a raczej Twój duch

Z kulami u nóg i sztyletem w boku


Żałuję, tęsknie i czuję ból

lecz pomóc nie mogłem

nie chciałem ? Ty nie chciałeś !


W potoku wylanych słów zabrakło tych najważniejszych

I w porę wypowiedzianych


Nie okryję Cię płaszczem gdy pada deszcz

nie pomogę Ci w niczym

W czym czułbym się spełnionym


I choć śmierci pragnąłeś

teraz zrozumiałem - kłamałeś

ty jej po prostu się bałeś


Czas leczy rany a wspomnienia je rozdrapują

miłość do Ciebie działa jak sól


Tyle wspólnych poranków i wieczorów

Tyle ścieżek w łące wydeptanych

Tyle rocznic i okazji by świętować

A dalej nie ma nic.

Kasiaballou vel Taki Tytoń
13 june 2011 at 17:31

postaraj się unikać archaizmów. ten rozstrzelony zapis zamierzony? pozdrawiam :)

report

Ponczillo
14 june 2011 at 08:41

W oryginale nie był taki "rozstrzelony". Przed wrzuceniem wiersza postanowiłem nieco go przebudować, być może niepotrzebnie.. Pozdrawiam Kasiuballou

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register