ALL WORKS Poetry (14)
About me

Zmiana sposobu prezentacji

Reinkarnacja

Nowe wcielenie
a stara wina
i nawet przyczyna.
Ta sama pokusa
by cię kusić,
miłością bieg świata zawrócić!
Ta sama ochota
by walczyć,
by nie dać się zamknąć w klatce,
bunt by dopiec matce.
No i finał...
znowu smutny.
Więzy przerżnięte nożem,
dusze przygniecione
spadającym przestworzem...
Nowe mamy ciała
a stara ochota w nich została,
stare nawyki,
sny stare...
Znowu jesteśmy tu za kare!

Szczepionka

Pozwalam ci dziś zniknąć.
Jutro zgodze się byś wrócił,
bylebyś spokoju nie zakłócił.
Do przodu idę tą drogą,
pozwalam światu płynąć,
nadchodzić dobrym rzeczą
a potem przeminąć.
Na zło się znieczuliłam
nie skrzywdzisz mnie już nawet ty!
Czasami się rozpłaczę,
lecz to bez znaczenia łzy.
Ciągle się zmieniam.
Wczoraj z rozpaczy się upiłam.
Krzyknął we mnie sprzeciw,
zawyła chęć odwrotu...
nic nie zrobiłam.
Nie mam siły się szamotać,
ani ochoty by walczyć.
Czy kocham czy nie kocham?
Nie rozkładam tego na czynniki pierwsze.
Nie to jest najważniejsze.
Tylko nie czuć bólu,
ani żalu,
(...)

--- full text ---

Kata Strofa

bez cytatów
bez epitetów
kółko samouwielbienia
Wspaniałych
"poetów"

Wampir

twoje rozedrgane ruchy
są powodem wstrząsu serca

rozdzierasz ciszę nocy
jak nieznośny komar

wysysasz nadzieję
nią się karmisz

zostawiasz mnie bez oddechu
rozpostartą na tle prześcierdła

znowu rozwalasz mi życie

Gorzka słodycz

sercem możesz mnie kontemplować
nieosiągalna dla zmysłów jestem

brak zasięgu

zostały usta słodkie
i gorzka prawda że już ich nie skosztujesz

Zamiast kwiatów i zniczy

Uszyję ci z gołębich piór anielskie skrzydła,
utkam z lnu białą koszulę
i do tej ostatniej drogi serdecznie cię utulę.
A teraz śpij,
niech charonowa łódka do snu cię ukołysze
a szum wód styksowych zastąpi ciszę.

Smutek umrze pierwszy,
za nim miłość zgnije
koszule i skrzydła zjedzą robaki ...
Niepotrzebnie ją szyję.

Zimowy portret

na szybie mróz namalował
twoją twarz
oczy z ciemnej dali
i usta z krzaków malin

Z wzajemnością

Obdarty ze światła,
spowity oparem alkoholu
lekko tylko drżący
na oddechu
zabójca wszelkich wątpliwości.
Pocałunek.

Dramat ludzkiego życia

Skrzydlaty przybył
jak zwykle złoty
rozsiadł się na wysokim krześle reżysera
i przeklął
Cholera!
Co to ma znaczyć?! Kamery wyłączone?
i dlaczego on ją całuje? Przecież ma żonę!
Zbiegł się tłum niebieskich kamerzystów
Zgubił się scenariusz Gabrielu
i Rafał pomylił statystów
i taśma się skończyła
no i ...
wskazuje kochanków
... ona w nim się zadurzyła.
Na te słowa zamyślił się skrzydlaty
Niech robią co chcą a wy filmujcie!
i odleciał w zaświaty.

Ćma

Światło zgasło.
Zrobiło się ciemno,
zimno,
ciasno.
Blask przez światło dawany
oświetlał mego więzienia
szklane cztery ściany.
A ja - głupia ćma w ciemności
nie odczuwam już miłości,
przyjemności
z bycia więźniem tej latarni
małych złudnych marzeń wylęgarni.
Skrzydła szaro-bure ćmie
zesztywniały.
Zapadam się.
Światło zgaszone podmuchem zdarzeń
nie chce samo się zapalić.
Brak mi go
choć mogłam się w nim spalić.
Zamykam oczy,
czarne oczy ćmie
i udaję że śnię.
O świetle.
(...)

--- full text ---

Akt tworzenia

Sylowi

Wszystko od ciebie się zaczyna:
sekunda
minuta
godzina
myśl
drżenie
słowo
po staremu
ciut inaczej
całkiem na nowo
co bóg da
co bóg złączy
wszystko na tobie się kończy

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register