SzalonaJulka
ALL WORKS Poetry (14) Prose (2)
About me Friends (9)

Zmiana sposobu prezentacji

19 march 2013

poetry

SzalonaJulka
SzalonaJulka

płoność


boję się wiosny
nie w porę
nastraja rujowo
 
pod śniegiem tylko
zbutwiałe liście
ptaszek rapuje beznamiętnie
pi-tu pi-tu pi-tu
 
idź sam na spacer
marzannę utopię
w kiblu

2 october 2012

poetry

SzalonaJulka
SzalonaJulka

z tej mąki


nie musi dzielić na pół
chleba i życia
mimo to nie starczy
 
rozkruszy dla ptaków
ciśnie skamieniałym
na pewno
nie zmarnuje

28 december 2011

poetry

SzalonaJulka
SzalonaJulka

między pokoleniami

powietrze z powietrza
i podmuch z podmuchu

jak może mieć żal
że wiatr wieje w oczy

7 october 2011

poetry

SzalonaJulka
SzalonaJulka

metabolia

kot posmutniał
zanika
widać teraz ciało
odmiennie podrapane
cóż, zabawy inne
 
gęste wąsy i buty
nie dają się skradać
gonitwa za papierkiem
przeszła w pierwszy wymiar
 
na superpozycji
wcale nie jest super
zrozumie za późno
by znów być puszystym
 
mówią stary a głupi
mimo wszystko pogłaszcz

27 september 2011

poetry

SzalonaJulka
SzalonaJulka

flauta

powiało strachem
wreszcie ruch

27 july 2011

poetry

SzalonaJulka
SzalonaJulka

farby

uświadom sobie
mam dziesięć razy więcej lat niż ona
 
patrzyłam jak malują
 
obie tak samo
umazane życiem

18 july 2011

poetry

SzalonaJulka
SzalonaJulka

kobieta ma wiele

rozrzuca twarze bezładnie wysyła
nie adresując
i z żalem widzi odbiorca nieznany
albo co gorsza
tonie w odpowiedziach od obcych ludzi
co stają się bliscy

erotyk niepewny

Te pocałunki spięte klamrą strachu,
smakują wtedy właśnie, gdy przeminą,
gdy cię tu nie ma, tylko nić zapachu
i cień dotyku pamięci przyczyną.

Te pocałunki słodkie mimo woli,
co mogą zranić, chociaż tak niewinne,
bo idą za mną, a wspomnienie boli,
że ciut przedwczesne, że inne niż inne.

Tych pocałunków nie dawaj mi miły
- kiedy niewspólna ziemia i powietrze.
Zostać nie umiem, odejść nie mam siły
i nawet nie wiem, co jest dla nas lepsze.

"porypana jak kilo gwoździ"

labirynt na prostej drodze
pomiędzy ścianami w ramionach
marzy o klatce ucieka
bezpieczna tylko na froncie
 
za horyzontem ciemność
nie warto się wychylać
w kolejnym ostrym wirażu
wypadnie poza siebie

samogwałt

szklanką zimnej ironii
gasi swoje ciało

kto pamięta pożar
w którym nikt nie spłonął?

pod ścianą

- zimny ten mur – powiedział
- ja też – pomyślała i rzeczywiście jeszcze długo
mogła się opierać

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register