właśnie sobie znowu przypomniałam, że niemal niczego nie piszę ręcznie po papierze od jakichś dwunastu lat; kiedy ktoś mnie poprosił o tradycyjny list-rękopis ze znaczkiem poczty, spostrzegłam, że wszelki kontakt z komunikatami kreślonymi, bez pośrednictwa klawiatury, nabrał dla mnie mniej więcej takiej egzotyki, jakbym miała do czynienia z manuskryptywnością hologramu skryby z klasztoru. Spojrzeć na zeszyt ze szkicem - wpisuje się w te osobliwości.
Mam to samo, choć się bronię. Uwielbiałam pisać listy, a pismo mam bardzo... hmm, specyficzne, wyglądały wiec nieco jak z innego świata (dokładnie rzecz ujmując - arabskiego podobno). Uwielbiałam wysyłać listy po świecie, za Wielką Wodę. Dawno już nie ma do kogo//
Egzotyka:) miałam bardzo podobne odczucia, rysowanie w tym względzie całkiem sporo zmieniło, ołówek, długopis, już nie wydaje się taki obcy w palcach, myślę, że jeśli kiedyś dużo pisało się ręcznie, to chyba może tego brakować w jakiś tam sposób. Ciekawe.
:) yhm. nie wiem i chyba się już nie dowiem: nie rysuję i wyjątkowo mało prawdopodobne, że kiedykolwiek będę. jedyne moje obrazowanie to dziedzina raczej zaznawania niż stwarzania: dotykanie materialności, rozpoznawanie szkiców, konturów, sylwetek świata - tego, co być może jest bez względu na wyobrażenia
:) nie wiem i ja, bo kto wie na pewno, czego się jeszcze dowie i co jest bardziej lub mniej prawdopodobne:) ale za to wiem, że gdybym miała takie odbiorniki jak Twoje, to już chyba nie żyłabym:)
brawo!!
report
postapokaliptycznie!
report
ojej.... Madd. Dziękuję Ci
report
w szkicowniku mieć Laurę:) Heh:)
report
właśnie sobie znowu przypomniałam, że niemal niczego nie piszę ręcznie po papierze od jakichś dwunastu lat; kiedy ktoś mnie poprosił o tradycyjny list-rękopis ze znaczkiem poczty, spostrzegłam, że wszelki kontakt z komunikatami kreślonymi, bez pośrednictwa klawiatury, nabrał dla mnie mniej więcej takiej egzotyki, jakbym miała do czynienia z manuskryptywnością hologramu skryby z klasztoru. Spojrzeć na zeszyt ze szkicem - wpisuje się w te osobliwości.
report
Mam to samo, choć się bronię. Uwielbiałam pisać listy, a pismo mam bardzo... hmm, specyficzne, wyglądały wiec nieco jak z innego świata (dokładnie rzecz ujmując - arabskiego podobno). Uwielbiałam wysyłać listy po świecie, za Wielką Wodę. Dawno już nie ma do kogo//
report
No tak. O moim piśmie ręcznym też mawiają niektórzy, że raczej z innego.
report
Egzotyka:) miałam bardzo podobne odczucia, rysowanie w tym względzie całkiem sporo zmieniło, ołówek, długopis, już nie wydaje się taki obcy w palcach, myślę, że jeśli kiedyś dużo pisało się ręcznie, to chyba może tego brakować w jakiś tam sposób. Ciekawe.
report
:) yhm. nie wiem i chyba się już nie dowiem: nie rysuję i wyjątkowo mało prawdopodobne, że kiedykolwiek będę. jedyne moje obrazowanie to dziedzina raczej zaznawania niż stwarzania: dotykanie materialności, rozpoznawanie szkiców, konturów, sylwetek świata - tego, co być może jest bez względu na wyobrażenia
report
:) nie wiem i ja, bo kto wie na pewno, czego się jeszcze dowie i co jest bardziej lub mniej prawdopodobne:) ale za to wiem, że gdybym miała takie odbiorniki jak Twoje, to już chyba nie żyłabym:)
report
:)
report
bardzo ciekawe
report
fajnie zrobione
report