nie wniosę znaczącego wkładu

do transplantologii
wysokie progi
rozmnażam się tylko z przykładów
i z trwogi
 
mózg wyniszczony w wierszach
cuchnie spleśniałym korniszonem
nieświeży niczym wątroba stłuszczona
foie gras
z nerek pasztet obtłuczone
nogi też mam
zbite pałkami za szczanie
w miejscach publicznych serce
biło zbyt długo pod jednym adresem
kochanie 
lecz ręczę za ręce
chcą sięgać po więcej jeszcze
ponad płuca przepalone
i przepełniony piwem pęcherz 
 
odłóżcie kleszcze
sam się wygrzebię na świat
choć z poronionym
za pan brat
bez pępowiny w piętkę gonię
 
weźcie moje dłonie
niech jeszcze kogoś popieszczą w zemście
niewypełnione

Szel
30 may 2012 at 23:06

odłóż, weż

report

ALEKSANDRA
30 may 2012 at 23:20

jestem pod wrażeniem

report

pekta
30 may 2012 at 23:26

lubię Twoją gorycz, Jarku

report

Wieśniak M
31 may 2012 at 05:40

życie po zyciu;)

report

...
31 may 2012 at 06:57

wszystko już zużyte, ale może jeszcze komuś na coś się przyda...

report

Magdala
31 may 2012 at 08:20

świetnie transplantologicznie. a choćby ręce! pozdrawiam.

report

Alutka P
31 may 2012 at 08:25

to ja pozdrowię nogi:) wiesz, że Twoje pisanie przypadło - od kiedy nauczyłam się tropić :)

report

hossa
31 may 2012 at 09:31

trzaskasz literkami jak z bicza:) żywotne te wiersze, bardzo:)

report

Jerzy Woliński
31 may 2012 at 13:14

dobry wiersz, chce się czytać:)

report

ezo**
2 june 2012 at 19:33

cóż za znajomość anatomii ;) pozdrawiam :)

report

issa
6 june 2012 at 08:56

kiedyś zdefiniowałam sobie 'okrucieństwo' jako, powiedzmy, 'sytuację/stan nieusuwalnego asensu wynikającego z woli działania'. z tego punktu widzenia tu nie jest okrutnie. dobrego, JJ.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register