Bez dedykacji

Kurier wyglądał na zgonionego królika a ja stałam w progu, niezdarnie poprawiając szlafrok. Dlaczego świat tak pędzi? I co kryje przesyłka, która była na tyle istotna, żeby mnie wybudzić z kolorowego snu? Przywołać z Tucholi, gdzie prawie miałam w ręku klucz, kiedy urzeczywistniały się marzenia o ptaszarni. Ogromne uszy kuriera, mocna dłoń zaciśnięta na niewielkim pakunku i ponaglające sapanie. Rozbiegane oczy co chwila uciekały do stóp, żeby się chować z zakłopotania pod daszkiem, kiedy elektroniczny pisak groźnie mierzył w mój splot. Chyba go lekko peszyłam. Nie tak wyobrażałam sobie ten moment. Tę chwilę z innego snu, który się powtarza od lat. Przez który zasypiam, jak dziecko, żeby posmakować podróży w czasie, do krainy najskrytszego pragnienia. Czy za chwilę sen stanie się jawą? Będę naprawdę Alicją? Tą wybraną? Skończenie spełnioną?
 
Siedzę z Bercią w kafejce. Nie potrafię powstrzymać drżenia rąk. Bercia chichocze, że jesteś lepszy od kofeiny. Co ona tam wie. Jesteś skuteczniejszy od anestezjologa z dłońmi, jak bochen chleba. Tego, o którym pomyślałam, że gdyby krzyknął SPAĆ, zapadłabym się w letarg bez znieczulenia. Dlaczego uwrażliwiasz mocniej od stomatologa, który w zeszłym tygodniu kosztował mnie dwie kanałówki? Tego się chyba nigdy nie dowiem. Tak jak ty nigdy nie będziesz miał pewności, czy na okoliczność tej chwili rzeczywiście odstawiłam wszelkie używki. Pozostały mi dwa nałogi i ty, ale pozwolisz że się poddam walkowerem. Tak więc, rozłożyłam cię nieprzyzwoicie, ale ostrożnie, na lnianym obrusie w kolorze palonej umbry. Nie wstydź się, bo to ja mam powód do rumieńców. Błękitniejesz, błyszczysz kredowo. Dotykam z namaszczeniem, cieszę palce finezyjnymi tłoczeniami, pocieram silny grzbiet. I podnoszę do ust przestrzeń zapełnioną słowami, obrazami z dzieciństwa, grafiką z męskich spraw i fotografią, tą znad morza - pamiętałeś... Uwieczniłeś ją, otuliłeś drukiem o bajkowym zapachu świeżej farby drukarskiej. I nie zwracam uwagi na kpiące miny kawoszy, na okrągłe źrenice Berci. Dziś jesteś tylko mój. Co ja plotę; od dziś, od tamtej chwili na progu - pozostaniesz na zawsze i już cię nikomu nie oddam, tomiku jego wierszy.

alt art
30 june 2014 at 15:17

cysta perwersja..

report

Kasiaballou vel Taki Tytoń
30 june 2014 at 15:20

nom :)

report

mua
30 june 2014 at 15:26

no ska ja znam te " paloną umbrę " ? hm ...zazdraszaczam malusim prezentom w malusim opakowaniu, a jakże wielkim i że mogącym tak do stóp ;))

report

Kasiaballou vel Taki Tytoń
30 june 2014 at 17:42

pewnie malujesz, stąd "znawstwo". do stóp to oczy kuriera biegły. gdyby się tak często nie zmieniali, mogłabym mu przekazać to i owo, a tak lipa ;) a te maleńkie rzeczywiście słodkie podarki, bo w maleńkim wielki duch, mimo skromności i cichości natury.

report

bosonoga - Gabriela Bartnicka
30 june 2014 at 19:25

Jednym tchem, chociaż trochę wpuściłaś mnie w malinki :)

report

Kasiaballou vel Taki Tytoń
1 july 2014 at 10:09

I to na bosaka :)) sorcia, to był przedostatni raz ;) dziękuję.

report

Krzysztof Konrad Kurc
30 june 2014 at 21:18

Farciarz, kurier też farciarz, nie ma cieplejszego widoku niż zaspana kobieta w szlafroku. Pokazałem Edowi zdjęcie MM w białym szlafroku, ale nie zrobiło na nim żadnego wrażenia. Powiedział że MM nie jest w jego typie i gdzieś pokłusował. :)

report

Kasiaballou vel Taki Tytoń
1 july 2014 at 10:06

Coś płochliwy ostatnio ten Twój Ed ;) Btw, MM była bezsprzecznie uroczą kobietą. Na marginesie; nie kusi Cię powrót do cyku z koniem? Ja z sentymentem wspominam czasy Jego świetności :) Dzięx, chłopaki. Pozdrawiam niezmiennie z.k.c.d.E.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register