23 october 2011

poetry

Marek Gajowniczek
Marek Gajowniczek

Strumyczek nasz mały

Moskiewskie akredytacje w Kancelarii jadają kolacje,
a na obrady nocnych zmian wciąż zapraszany jest Iwan.
Moskiewska pożyczka wróciła na Wiejską.
Do rury wepchnięto nam cenę złodziejską.
W pałacu usiadła moskiewska sympatia.
Z gazety, z ekranu, ze sceny i z radia
wesołe wciąż słychać mruczando niedźwiedzi.
Kuricę  przemytem skarmiają sąsiedzi.

Berlińskie brzuchate pomruki i wzdęcia
powszechnie już słychać na wszystkich przyjęciach.
W reklamie je widać, w napisach przy drogach,
w marketach, gadżetach i w unijnych progach.
W ukłonach premiera, w uścisku mamusi
i w kursie euro, gdy mocno nas dusi.
W sympatiach Kościoła, w opiece na gejem.
I wiatr z tamtej strony najczęściej też wieje.

Obydwaj sąsiedzi pilnują dokładnie
co ma u nas wzrosnąć i kto tu upadnie.
Urosły wysoko po bokach dwie skały,
a w środku wciąż szemrze strumyczek nasz mały
i chciałby się przebić gdzieś do oceanu,
lecz szans ma niewiele kto sługą dwóch panów.

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register