Obudzeni deszczem

Obudzeni deszczem.
Drobnych kropel dreszczem.
Hałasem w lufciku.
Ułożą nieśmiało historyjkę całą
w swoim pamiętniku.

Zapatrzeni w siebie,
nie będą na niebie
żadnych znaków szukać.
Komuś nie pozwolą.
Wolą zwykle solo
swego wnętrza słuchać.

Zatrzaśnięte klatki.
Życia muchołapki
na splątanych dróżkach.
Przegonią gołębia.
Nie będą nic zgłębiać.
Nie rzucą okruszka.

Uwięzieni w lustrach,
w zwyczajach i gustach,
z niepewnością w dłoni.
Czasem przez żaluzje
przepuszczą iluzję,
która nie chce dzwonić.

Siądą z nią w kąciku
i będą po cichu
szeptać stare wiersze.
Potem jej tłumaczyć,
ile dla nich znaczy
uczucie ich pierwsze.

Świat jest zakłamany.
Okienne firany
zakryły samotność.
Sny niedoczekane
czasem stukną w ścianę,
kiedy jest zbyt głośno.

Z przeszłością skłóceni
wolni - uwięzieni,
na wszystko się godzą.
Jednak ich marzenia
uciekają z cienia
i po dachach chodzą.

Wirują w powietrzu.
Ukryją się w wierszu.
Zajrzą do sąsiada.
Lekko się unoszą.
Natychmiast  przeproszą,
że wpadły pogadać.

Przeczekają deszczyk.
Przeczytają wierszyk
i wrócą za ścianę.
W sen zapadną w duszy,
aż ich nie poruszy
życie przechlapane.

Konrad Redus
5 august 2012 at 22:38

wiersz udany, przemawia do mnie, jednak mam wrażenie, że wiele różnych osób ustawiłeś w tym samym szeregu

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register