/w korespondencji z
obrazem Z. Beksińskiego/
z wolna trącany przez tajfun milczenia
z pochodnią w garści odzieży suszonej
nęcony brakiem niczego stracenia
szuram kamyki niechcący ruszone
przestrachem idąc grzbiet prężąc nietęgi
po bruku ludzkich straconych konwulsji
próbuję rozwiać półmroku okręgi
niebo zaś kwitnie oranżowym musli
jak kilof w harfie tak chmury rozpękły
wyrwał się snopek w światełek milionie
dostrzegłem brzegi aż struny obrzękły
w znajomych szedłem posągów kanionie
/11.06.2009/
Przydałby się jakiś link do konkretnego obrazu, bo w końcu Beksiński namalował niejeden.
report
http://www.flickr.com/photos/kraftgenie/4615319725/
report
Dziękuję.
report
Podoba mi się:)
report